środa, 20 kwietnia 2022

Wielkanoc po warszawsku i mielecku.

Obie Wielkanoce nietypowe. W Warszawie nietypowo ale tradycyjnie, po raz pierwszy u Dżeja i Agatki, w ich nowym Domu w Jeziorkach. Wnętrza jasne, piękne i funkcjonalne, otoczenie domu jeszcze puste, niezagospodarowane ale pełne różnych możliwości. Serdecznie, świątecznie i rodzinnie. Dwa pokolenia: rodzice i dzieci a dla mnie dzieci i wnuki.

Okolice śliczne, trochę dzikie do spacerów a trochę zagospodarowane do pikników

W Mielcu nietypowo i nietradycyjnie, chociaż tak już drugi rok a więc jakby Tradycja. W Wielki Piątek  na śniadanie tradycyjny, od wielu lat, śledzik z cebulą i śmietaną. A potem już nietradycyjnie, bez barszczu czy żuru, bez wędlin i sałatki ziemniaczanej, bez mazurków i słodkości a nawet bez pisanek czy koszyczka ze święconym. Barszczu i tych dwóch ostatnich trochę mi brakowało więc za rok będą.  

Na tarasie mało się siedziało bo dni chłodne i słońca niewiele. A szkoda bo na nim też już wiosennie.

Ale za to były spacery z psem dwa razy dziennie, codziennie a ponieważ zawsze się wtedy przechodzi koło centrów ogrodniczych to kupiłam 14 sadzonek truskawek i poziomek na swój balkon. Po drodze piękna i kolorowa wiosna w pełni, w przydomowych ogródkach i placach miejskich.   Nietradycyjne było też codzienne, południowe i wieczorne odwiedzanie cmentarza. W południe dla żywych i tradycji.

A wieczorne dla światełek i zniczy, dla klimatu i nastroju. Tyle świateł, tyle znaków pamięci!  

Pożegnalny spacer z aparatem, po wielkanocnym Mielcu. Za dwa dni wyjeżdżam do siebie.

czwartek, 14 kwietnia 2022

Spulchnię ziemię i pestkę w niej złożę

 Nadal tłucze mi się  po głowie ta pierwsza linijka pieśni gruzińskiej : "Spulchnię ziemię na zboczu i pestkę winogron w niej złożę ..."

To atawistyczna tęsknota za grzebaniem w ziemi, za bliskim kontaktem z Naturą, za minimalizmem i ekologią. Myślałam, że się jej pozbyłam wraz z chattą na skraju ale tkwi we mnie, dawniej gdzieś głęboko a z wiekiem coraz nachalniej się upomina. Już siły nie Te, zdrowie nie To, Moc nie Ta ale zew Ten sam. Niechby na balkonie, niechby w doniczkach a najlepiej na skrawku ziemi pod niebem błękitnym. Już nie planuję i chyba nie potrzebuję swojego skrawka ziemi, to już nie musi być posiadanie. Może towarzyskie użyczenie lub serdeczna dzierżawa. A narazie oczywiście balkon. No cóż, poprawiam koronę i do przodu! Posprzątałam trochę po zimie, zdjęłam agrowłókninę, omiotłam, przycięłam to co podmarzło, zdjęłam wierzchnia warstwę, włożyłam tam kompost z całej zimy, przysypałam ziemią i podlałam obficie. 

W piątek wybrałam się do Castoramy, Media Markt i Obi pooglądać rzeczy do remontu kuchni tzn. lampy sufitowe,  rolety dzień - noc, kuchenki gazowo elektryczne, panele i tapety na ścianę w gabinecie. Zeszło ponad cztery godziny. Pooglądałam, pomierzyłam, pofociłam i nawet prawie wybrałam kilka.

A wróciłam z podstawką Fi 38 pod donicę, dwoma podestami drewnianymi, dwoma solarami, dwoma donicami podłużnymi Fi 60 z podstawkami i uchwytami, hydrożelem, ziemią uniwersalną, keramzytem  i kilkunastoma roślinkami w doniczkach. Kuchnia nie zając, ziemia wzywa!

Teraz czas na wiosenne prace, przyjemne i radosne. Najpierw na tarasie planowanie z kubkiem kawki z mlekiem. Co i gdzie? Potem  przesuwanie, przemieszczanie, przekładanie podestów i donic. Napełnianie keramzytem, ziemią zmieszaną z perlitem i hydrożelem i wreszcie wsadzanie roślinek z maleńkich doniczek. Pod wieczór, zmęczona ale zadowolona uznałam, że wszystko jest dobre. 

Nazajutrz znowu z poranną kawką na balkonie. Nacieszam się ale i zastanawiam, gdzie zmieścić dokupioną dziś donicę Fi 35 i znalezione na spacerze stokrotki i fiołki. Jak zagospodarować znalezione w garażu uchwyty i jak poustawiać podesty. A i podłużne donice nie za dobrze umieszczone. Więc przekładam, przesuwam i obmierzam. W rezultacie uzbierałam sporo na prace w garażu. 

Dnia trzeciego, po wyszlifowaniu i pomalowaniu deseczek i półeczki, znalezieniu dobrego miejsca na kompostownik, znowu przestawianie na balkonie. To aż dziwne, że na 2,2 m kw (2,6 x 0,85) można znaleźć tyle do przestawiania i przesadzania. A to jeszcze nie koniec, bo jak się zaczną w kwietniu sadzonki truskawek i poziomek, w maju rozsady pomidorów, ogórków, cukinii .....No chyba że do tego czasu znajdę kawalątek ziemi pod błękitnym niebem do uprawy i odpuszczę balkon. A narazie zrobiło się u mnie na balkonie po ukraińsku, bo niebieski i żółty, błękitny i słoneczny to moje ulubione kolory.