Kilka dni z dala od mieszkania a więc i od moich problemów ze sprzedażą i przeprowadzkami. Nazajutrz po przyjeździe, w piątek, pojechałyśmy z Asią pożegnać jej działkę na Odkrywców, bo teraz trzeba gromadzić forsę na oswajanie Domu. Więcej czasu byłyśmy na tej działce ' narazie nie do sprzedaży' bo tam się więcej dzieje.

W sobotę dopołudnia poświęcenie koszyczka wielkanocnego, bardzo klimatyczne bo na zewnątrz kościoła. 







Potem spacer po starówce z Córeczką, takie wałęsanie się tu i tam, nawet zlokalizowałyśmy miejsce gdzie w czerwcu będzie brał ślub jej syn Andrzej a mój starszy wnuk Dżej.






















W niedzielę po długim, wielkanocnym śniadaniu wybraliśmy się do Nowego Domu ale to już opisałam w poprzednim poście. Wieczorem znowu obfita kolacja tym razem znowu w czwórkę. 





W poniedziałek o poranku śmigus dyngus taki że podłoga mokra a potem strzał - szot z pełnoletnim Wnukiem. Ponieważ wreszcie wyszło słoneczko wybraliśmy się na Odkrywców całą czwórką. .JPG)









Najpierw na działce nr 5, przeznaczonej do sprzedaży. sprzątanie i pożegnanie. Troche żal ale nie ma już czasu na opiekowanie się dwoma działkami, po zakupie Domu, no i forsa jest bardzo potrzebna.


Potem chwila odpoczynku, delikatne porządki na działce nr 1 i znowu odpoczynek. Pogoda wymarzona. 







Potem chwila odpoczynku, delikatne porządki na działce nr 1 i znowu odpoczynek. Pogoda wymarzona. 


To właściwie fotopost ale ja ostatnio takie lubię, więcej obrazów niż tekstu. I muszę się nauczyć i zapamiętać, że mowa jest srebrem ale milczenie złotem. I że nie jest dobrze dla głowy gdy usta są za długo otwarte. Ostatnio może tym odstraszyłam kupca i kupcową chociaż intencje miałam dobre. Ale to dopiero drudzy oglądający. Trudno, lekcje trzeba odrobić i tylko odpowiadać na pytania.

Już tradycyjnie proszę o niekomentowanie tego posta, jest rodzinny, dla mojej umykającej pamięci. Jak widać głównie jemy i pracujemy, spacerujemy i odpoczywamy. Taka u Nas Wielkanoc była w tym roku.





