wtorek, 30 listopada 2021

Ulubione weekendy

Od niedawna znowu uwielbiam soboty i niedziele, bo wtedy jestem zwolniona z załatwiania spraw urzędowych, koniecznych a czasem pilnych. Przez cały okres szkoły i pracy zawodowej to było oczywiste, większość z nas ceniła sobie bardzo i lubiła, wolne od pracy weekendy. Po przejściu na emeryturę każdy dzień był niedzielą, byłam "młoda i sprawna", sprawy załatwiałam w mig. Teraz, w czwartej ćwiartce życia zostało tylko "i". Latem nawał spraw związanych ze sprzedażą chatty bardzo mnie wymęczył i chociaż teraz jestem zadowolona to oczekiwałam, że gdy odejdzie mi trzeci dom, będę miała więcej czasu i mniej obowiązków. Ale zaraz jesienią doszły nowe związane z wypadkiem - upadkiem a gdy się z nich wygrzebałam to zrobiła mi się zaległość tych bieżących. Więc wizyty u dentysty, szczepienie, kopie dokumentów i kluczy do Forda, rehabilitacja nogi, systematyczne mierzenie ciśnienia, notariusz w Dębicy, abonament w Plusie, Internet w telefonie, sprzątanie mieszkania, zakupy w OBI, terminowe przelewy ..... Więc tylko w weekendy mam czas i przestrzeń na cieszenie się życiem, spokój i radość, beztroskę i luzik. 
Zapowiadają, że to ostatni taki ciepły dzień jesieni więc wybrałam się na działki. Z aparatem. Powolutku. Poszłam sfocić tę działkę która mnie ostatnio zachwyciła choć jeszcze nie jest na sprzedaż. Narazie z zewnątrz. Ale wracając cosik mnie skierowało w stronę bloku gdzie mieszkają właściciele tej działki. Bez zapowiedzi, spontanicznie poszłam, pogadałam, posiedziałam i jestem zadowolona, może jeszcze tej zimy będę miała klucz do Tej furtki. To taki prezent od Strzelca dla Strzelca. 


Pierwsza Niedziela Adwentu, zapalam pierwszą świecę Pokoju i Spokoju. Potrzebny mi teraz bo zaczyna się Era Strzelca. W mojej Rodzinie zaczyna się od 24 listopada (urodziny Maro). A w grudniu 1, 3, 5, 11, 13, 14, 16 - Swatowie, Wujkowie, Dzieci, Wnuki i Ja. Oj, będzie się działo!!! Radośnie i rodzinnie ale też stresująco i niepokojąco - jak to w Rodzinie. Damy radę bo potem już z górki, po 1 stycznia.

Donoszę też najuprzejmiej, że mój grzeczny, kulturalny i elegancki list i mail do firmy Polmos Szczecin w sprawie Starki pozostały bez odpowiedzi. Że nie przysłali, nie jestem zawiedziona, właściwie to się nie spodziewałam i chyba nawet nie lubię koniaków i winiaków ale że nie odpisali ani słówkiem to niefajnie.

piątek, 19 listopada 2021

Ja i Halinka w Warszawie

Dzień trzeci. Kochana Trójka z Wrocka odjechała a My z Agatką i Andrzejem wróciliśmy na Trębacką.  Odpoczęliśmy troszkę, miałam ochotę na więcej ale Dżej nam obiecał urokliwą niespodziankę czyli spacer po ogrodach Biblioteki Uniwersyteckiej. Szok i niedowierzanie! Niedaleko od Trębackiej, tuż przy Centrum Nauki Kopernik, jest fascynujący i zachwycający budynek Biblioteki a na górze niezwykły Ogród z widokiem. To jeden z największych i najpiękniejszych ogrodów dachowych w Europie. 

Więc idąc za ciosem ode mnie dla Halinki Pałac Kultury i okolice nocą. Byłam tu dwa lata temu z Asią i Markiem i wtedy te okolice mnie zachwyciły, chociaż a może właśnie dlatego, że tak totalnie i skrajnie różne od mojej codzienności w małych miasteczkach i na skraju lasu. Mieszkać bym tu nie chciała i nie umiała ale raz na dwa lata można dla kontrastu, no i dla starszego wnuka, który to miejsce wybrał na życie.   

Dzień czwarty - poniedziałek wyjeżdżamy popołudniu, mamy więc jeszcze sporo czasu na babskie połażenie po centrum. W planie tylko wystawa miniatur a potem już gdzie oczy i nogi poniosą. Ale wcale niełatwo znaleźć ten park miniatur nawet z przewodnikiem w telefonie. Dwa lata temu był w podwórku na Krakowskim przedmieściu, teraz przeniesiony w okolice PKiN. Ale warto znaleźć to miejsce.

Troszkę z głodu a troszkę z ciekawości poszłyśmy na lunch do kultowej naleśnikarni Manekin. Szału nie było, nikt nam, Mamom i Babciom, nie zaimponuje naleśnikami. 

Głód zaspokojony, czasu mamy sporo wiec poszłyśmy, wiadomo, na Starówkę. I wiadomo, że przez Park Saski, bo te okolice znamy najbardziej, choć tym razem drugą stroną. 

Do odjazdu autobusu zostało jeszcze sporo czasu, wracamy do Agatki i Andrzeja na Trębacką.  Dzieci są w zdalnej, wirtualnej pracy wiec im długo nie przeszkadzamy bo i tak niezadługo mamy odjazd autobusu.

Zebrało się kilka punktów na następną wycieczkę  do stolicy jeszcze raz, ja też chciałabym pobuszować po Centrum Nauki Kopernik i zobaczyć wnętrza domu na Trombitach i fontannę multimedialną w całej krasie. I po raz trzeci Wam dziękuję, Paro prezydencka, że nas przyjęliście w waszej rezydencji tak serdecznie i gościnnie