Trudno uwierzyć, że z betonowego podwórka - studni, da się wyczarować taki rajski zakątek. To zasługa mojej siostry chociaż ja też mam tam mały udział ( nie chwaląc się ale i nie pomijając zasług).Miałam plany by przysposobić sobie w domu rodzinnym gołębnik ale teraz widzę, że nie ma takiej potrzeby. Może kiedyś, później, kto wie ..... Narazie wystarczą mi siostrzane: taras i balkony - i mój cichy zakątek na zimę.
Odwiedziłam koleżankę Cesię w jej ślicznym domku a właściwie pojechałam tam, zobaczyć jej nowy taras. To urocze miejsce i chociaż każdy stwierdza, że nie można nie kochać takiego zakątka to jednak Cesia chce się stąd wyprowadzić. A ponieważ zatęskniłam za ogniskiem zostałam na wieczór i noc, nacieszyć się swobodnym i swawolnym ogniem, bo niestety w ogródkach działkowych dozwolone tylko grille.
W planie był jeszcze wyjazd do BK ale nie wystarczyło ani czasu ani ochoty wiec będzie boguchwalna obfitość i makaron bazyliowy z bazylią na obiad.