wtorek, 7 kwietnia 2026

Rocznice i desiderata

Jam urodzona w 1946 roku a moja córeczka w 1976, więc okrągłe rocznice, co oczywiste, obchodzimy razem. Te wcześniejsze, do 2006 roku,  bez zdjęć i wspomnień bo czasy były naprawdę inne, zwłaszcza jeżeli chodzi o media. Ani bloga ani FB 

2016 rok  - Dopiero ta siedemdziesiąta, w 2016 roku, znacząca i zapisana. Bo ja obchodzę 70 te urodziny a córeńka 40 te (mam problem, czy się obchodzi dzień urodzin czy rocznice!)  Jeszcze 69

W 2022 roku - ja mam 76 lat a Asia 46, jam urodzona w 46 a córeńka w 76. To rocznica szalona i magiczna. Szalona bo rzadko robi się pierwszy tatuaż w 76 roku życia a magiczne że ona na prawej a ja na lewej ręce, taki sam, jak uzupełnienie. Pełny spontan a wyszło czarownie. Nasze tattoo 

Rok 2025 - rocznice Agatki i Dżeja, zmiana kodu z przodu z 2 na 3 💛💚. Wnusia w czerwcu a wnuk w grudniu! Była imprezka, a jakże, w ślicznym lokalu w stolicy. I był zjazd rodzinny z Wrocławia i Nadolic. Mielec i Rzeszów nie dojechał, z przyczyn zdrowotnych i innych ważnych.

W tym roku 2026 - znowu oczywiście okrągłe rocznice bo Córka zmiana kodu z 4 na 5 a ja z 7 na 8. Ona w marcu a ja w grudniu. I to chyba ostatnie takie, bo starość nadchodzi cicho i nieubłagalnie a świętowanie już mnie coraz bardziej nuży, nudzi i trudzi. Planowane było obchodzenie tych świąt w Domu Rodzinnym w miasteczku M ale okazało się, że na 50-tkę Asi w marcu wnuki, cała trójka, studiuje i wtedy mają zajęcia obowiązkowe. Więc będą obchody urodzin Córci ale we Wrocku i na Wielkanoc. 

Jako sie rzekło TUTAJ, oprawiłam sobie desiderata św. Tomasza z Akwinu wprawdzie nie w złote ale w błękitne ramki. Bo one coraz bardziej aktualne, chociaż coraz trudniej ich się naumieć.

niedziela, 29 marca 2026

Maliniak i Fuerte ...


Zaczęło się tak zwyczajnie, nieegzotycznie i nie erotycznie, czyli nie "Malinowy chruśniak" Leśmiana a malinowy zakątek czyli maliniak. Wczesną jesienią w 2024 roku kupiłyśmy z Weroniką, jakoś tak w tym samym czasie, działki ROD. Ona Relax a ja Podlesie. Coś jej dałam na początek, nawet byliśmy razem w sklepie ogrodniczym a ona mi dała maliny od swojej Mamy, kilkanaście krzaków. Zadołowałam je byle jak w magazynie a dopiero w kwietniu 2025 roku posadziłam je na działce. Też troszkę byle jak.

Większość się przyjęła, w maju wyglądały tak. Pielęgnowałam je starannie ale nie mam foto. 

Owocowały od lipca do września, niewiele owocków ale smaczne. Z niektórych wyrastały nowe pędy, jeszcze nie owocujące. Więc nie wiem jakie mam odmiany. Jesienią wycięłam te które owocowały i przycięłam te jednoroczne. Są dwa krótkie, niepełne rządki. Koncept mi sie zmienia bo albo dokupić i zagęścić te dwa albo założyć trzeci i obserwować. Więc dokupiłam 10 szt. malin wczesnych Laszka. Teraz muszę je obserwować i rozdzielić te wczesne i te powtarzające. 

A skończyło się erotycznie i egzotycznie. Moja siostra poleciała na wypoczynek na wyspę Fuerteventura, tygodniowy wypoczynek na Kanarach z pięcioma Kobietami. Pogoda była nieciekawa, taka "pogoda może i dla bogaczy' ale nie dla tych co kochają ciepło i słońce. Ale wypoczynek był i sporo zdjęć, taki tygodniowy Dzień Kobiet. Poleciały w szóstkę, takie Panie co wiedzą jak to święto świętować. Poleciały na południe, po ciepło i  słońce i chociaż nie było ani za dużo słońca ani za ciepło, to wróciły zadowolone. 

No i był prezent dla mnie, miłośniczki działki i grządek. Wprawdzie nie egzotyki i erotyki ale darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda no i przygoda czeka. Spodziewałyśmy się tylko ziarenek a zastałyśmy puste maleńkie doniczki i duże woreczki z tortem i maleńkie z nasionkami. Wsadzamy i czekamy na wyniki. Może nie będzie paprykowego hujka i melonowych cycuszków ale jakieś warzywko będzie. 

czwartek, 5 marca 2026

Już nie bushcraft

Przez kilka ostatnich lat na Youtube oglądałam głównie filmy survival i bushcraft. Zimowle w lasach, schrony, kryjówki, przytuliska... Na dzień lub kilka. Prawie zawsze tylko meni i to w sile wieku. Oglądałam chociaż wiedziałam, że w realu to nie dla mnie. Ale "Pomarzyć dobra rzecz, oj życie życie nudne. Pomarzyć bardzo dobrze jest w zimowe popołudnie. Pokrzepić ciało winkiem, posiedzieć przed kominkiem. Oj życie życie nudne jest ..."

A ostatnio jakoś już mnie to nie nęci i nie kręci. Teraz bardziej staruszki same w górach, ich życie w tych trudnych warunkach, ich chaty i szopy, stajenki i drewutnie, warzywniaki, stawy i strumyki, krowy, kozy, psy, koty, ryby i ptaki... I nie na kilka dni ale codziennie. I nie dla kaprysu i przygody ale z konieczności a może z wyboru. Czasem bez prądu, bez gazu, bez wody nawet. Oglądam chociaż wiem, że to już też teraz nie dla mnie. Ale pooglądać miło i pomarzyć też bo jam taka bardziej, mniej luksusowa.

Mam gołębnik bez wody i kanalizacji ale z prądem i piecykiem na drewno. Wokół surowa cegła, drewniane belki i łóżka i regały. Klimacik cudny💙🤎🤍! Chociaż do przyrody daleko. 

Mam też działkę z prądem i wodą ale z beczki z deszczówką albo z ręczną pompą. Ogień z ogniska, urocza i praktyczna weranda, wokół zielono i błękitne niebo nad głową. Bajeczka 💛💚💙! 

Jak mi się nudzą domowe luksusy, wygodne łóżeczko, pełna lodówka, internet i TV, komfortowa łazienka i szafy pełne ciuchów to mam gdzie pójść by się sponiewierać troszeczkę i nasycić więcej naturą niż cywilizacją. Nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba tylko zdrowia by się tym cieszyć. "Cieszmy się z małych rzeczy bo wzór na szczęście w nich zapisany jest"

"Cieszmy się z małych rzeczy bo, wzór na szczęście w nich, zapisany jest"

"Cieszmy się z małych rzeczy bo wzór na szczęście, w nich zapisany jest"

Interpunkcja ma znaczenie?