..... śpiewał Marek Grechuta. Bo wiosna "ach to ty", jesień " jak to tak", lato "echże ty". Dla mnie, urodzonej w grudniu i zbliżającej się niebezpiecznie do 80 -tki - lato, ejże ty paskudo - bo powyżej 23 stopnie to dla mnie gorąco, powyżej 27 upał, powyżej 33 to klęska a te blisko 40 stopni to apatia dla ciała i umysłu. Właśnie w taki upalny dzień wymyśliłam, że za domkiem, od południa, zamiast grządki wzniesionej posadzę szybkorosnące drzewa. Trzy drzewa a nawet pięć. Będą osłaniać domek od żaru południa. Tak na gorąco to brzoza, sosna i wierzba ale jeszcze poczytam jakie są te szybkorosnące bo nie mam czasu ani ochoty czekać 8 lat na efekt. 








No i stało się. 28 czerwca w piątek temperatury u nas 38 stopni i przez tydzień nawet do 40 stopni. Więc oczywiście nie wychodzę z domu i nie dlatego, że tak tak radzą i każą w Alertach RCB ale sama wiem co mi potrzeba (oprócz błękitnego nieba, wiatru i chłodu). Po tygodniu wybrałam się na działkę i zaskoczyło mnie na plus, że nie wypaliło wszystkiego i całkiem bujnie na mojej. Może te 40 stopni nie dochodziły z Rynku na Podlesie? I mam błękitne niebo, wiatr i chłód czyli to co tygrysy lubią najbardziej!