Ciekawy i niezwyczajny czas. Smutku, że na Tamtą Stronę odeszli bliscy i radości, że My jeszcze tu jesteśmy, po Tej Stronie. A ja się cieszę, że będę tu kiedyś leżała, w takim urokliwym i ładnym miejscu a najmilejsi będą kucali by zapalić mi światełko i wznieść toast za Odpoczywanie.
Potem świecka tradycja, wcale nie nowa, by jeszcze odwiedzić chattę i spędzić tam dobę przy kominku, popracować i pospacerować. Jak to dobrze mieć prywatnego szofera !!!

Na skraju zawsze pierwszeństwo mają gry planszowe, karciane i kości, może dlatego, że innych nie ma, bo nie mam tu internetu i TV. Tak było i tym razem w zaduszkowe popołudnie i wieczór. Zacny gorący grzaniec ( wlej grzańca do garnca, pij gorącego a poczujesz wyborny smak jego) dla pełnoletnich, kultowa herbata dla nastolatka i zapiekanki z pieca i czipsy jabłkowe dla wszystkich, umilały ten wieczór.









Spider-man w międzyczasie jest zwyczajnym nastolatkiem który lubi spać zawsze i wszędzie, przed przemianą i po, a zwłaszcza po dobrych uczynkach. Bo na skraju jest zawsze coś radosnego do zrobienia, tym razem przymocowana półka nad tapczanem, która jakoś nie załapała się na zdjęciach a przede wszystkim wzmocnienie wiaty winnej, bo tam już nie tylko winnych gron coraz więcej ale i jeżyna coraz bardziej się rozpycha. Tu w pojedynkę nie dałabym rady a Spider-man ze swoją Mamą ( bo i Supermeni mają Mamy) zrobili to w mig ( no może w try miga)


No a potem już tylko leśne zabawy i cały koszyk grzybów uzbierany i powieziony do ciągle najmilejszej swaszki. I już czas na powroty, każdy do swojego świata.


