Z Wrocławia przyjechali w piątek 24 lipca późnym wieczorem - Asia i Leszek, Laura i Maro, albo - Asia i Maro, Leszek i Laura. Krótkie czułe powitanie na Rynku i idą spać do Mirki. 



Sobota 25 lipca. Wspólne obfite śniadanie u Miry. A potem wyjazd na działkę i realizacja planu. Leszek prace w domku czyli wieszanie karnisza, półeczki narożnej, półeczki nad kanapą i wieszaka nad fotelem.












Silna grupa czyli siostra Halinka, córcia Asia, wnuk Maro i wnusia Laura malują metalowe ogrodzenie na żółto i czekoladowo. Potem są zmiany przy malowaniu, bo przyjeżdża warszawka czyli Agatka i Dżej więc Maro idzie kosić a jego miejsce zajmuje Agatka, jest to więc teraz - silna kobieca grupa malarska, w kapeluszach i pod wielkim parasolem, bo słońce mocno przypieka. 












Dżej z Maro obłaskawiają kompaktowe WC a potem sadzą prezenty czyli głównie krzewy. Pęcherznicę Panther, pecherznicę Luteus i Acuba Variegate. Jak zwał byle rosły szybko i dorodnie. 



Wczesnym popołudniem odpoczynek w cieniu przy stole pod czereśnią, placuś z owocami aż z Warszawy, napoje różne i owocowe nalewki. No i jeszcze atrakcja bo warszawka przywiozła bajeranckiego drona i bawiliśmy się świetnie oglądając z góry działkę a potem dom. 













Po odpoczynku znowu silna grupa kobieca kontynuuje malowanie ogrodzenia, Lesiu skuwa część płyty przy drabince by zrobić miejsce na bluszcz czy powojnik, Dżej układa winogrono by dawało jak najwięcej cienia a potem jeszcze podnoszą słupek by kiście winogron nie packały mnie po głowie. Wnuki malują wschodnią ścianę domku, taka nowa świecka tradycja, po każdym pobycie przybywa kolorków. 













A potem powrót na Rynek. Na piwko i na Gryfa, to też świecka tradycja lipcowa. Ekipa podobna tylko zamiast Ilonki, mamy Agatki jest córka Lesia.





Niedziela 26 lipca. Znowu śniadanie u Miry, kawka i słodkie w domu na Rynku, puszczanie drona i już czas pożegnać warszawkę. I Maro też.
Zostaje okrojona ekipa z Wrocka. Po obfitym śniadaniu jedziemy na działkę by poszukać kluczy. A potem dla relaksu i dla zdrowia spacer na stawy niedaleko mojej działki. 

Popołudniu montowanie okienek w gołębniku po malowaniu ich, a jakże, na błękitno

Popołudniu montowanie okienek w gołębniku po malowaniu ich, a jakże, na błękitno


Wieczorem starsze Panie idą odpocząć a młodzież idzie na koncert na Rynku, wspólny spacer z psem i już noc. 



Poniedziałek 27 lipca.
Tym razem śniadanie na Rynku, drobne naprawy w domu i już czas się żegnać.
Było jak zwykle - czule i łagodnie, pracowicie i rozrywkowo, rocznicowo i urodzinowo. Kocham Was moja ciasna ale własna Rodzinko.
Było jak zwykle - czule i łagodnie, pracowicie i rozrywkowo, rocznicowo i urodzinowo. Kocham Was moja ciasna ale własna Rodzinko.
To wszystko działo się w lipcu ale pół miesiąca mi zeszło by napisać posta i posortować zdjęcia. A i tak wiem, że będę jeszcze dodawać tam i ujmować, aktualizując w miarę potrzeb.













Wspaniałe chwile...Ewa
OdpowiedzUsuńOj tak! Masz rację Ewka!
UsuńIleż to już razy chwaliłem tę waszą rodzinna współpracę. Pomimo tego, zrobię to po raz kolejny. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWiem, że już nie raz o tym pisałam ale warto wspominać nie raz dobre chwile. Serdecznie pozdrawiam💚
UsuńBardzo fajny pomysł na wspólne spędzanie czasu.
OdpowiedzUsuńFajny i nasz, wypracowany od dawna.
UsuńCudowna z Was Rodzina i przepiękna ta Wasza świecka tradycja! Życzę Wam, aby ta wspaniała tradycja trwała przez kolejne długie lata, a bluszcz i powojnik rosły jak na drożdżach. Pozdrawiam serdecznie:-)
OdpowiedzUsuńNasza własna świecka tradycja niech trwa! A bluszcz i powojniki, krzewy podarunkowe i winogrona niech rodzą i zdobią moją działkę, tę boską dzierżawę. 💚
UsuńFajna ta wasza rodzina, a rodzinne spotkania to bycie razem, wspólne prace, a nie tylko zjeść i się napić, jak często się zdarza. Tą wspólnotę duszy i ciała czuje się we wspólnych czynach. Życzę wszystkiego dobrego.
OdpowiedzUsuńDobrze wiesz Ewa jak to jest. Czyny i wyniki zostają, ilekroć patrzę na płot, wieszaczki, półeczki, karnisz, krzewy, wesołą wschodnią ścianę i inne drobne to ich wspominam czule. 💚
UsuńFotki przeurocze. Życzę dużo radości w Twoim raju, fajnie że masz takie miejsce na ziemi. Pozdrawiam.💙
OdpowiedzUsuńTo na skraju Raju a więc niedaleko Nieba. Przesyłam uściski 💚
UsuńPrzejmuję pomyśł na spisanie listy zadań. To jest super. 👍
OdpowiedzUsuńU mnie w chacie mnóstwo do zrobienia ale rozłazi się to wszystko.
Zawsze jakieś a bo to, a bo tamto. A czas mija...
Kupilam farbę w maju do pomalowania tarasu i pomostu i nadal stoi. Nieotwarta a tu jesień za pasem. 😏
Namiętnie robię listy zadań i zakupów bo po pierwsze porządkują prace, zwłaszcza gdy jest sporo pomocników a po drugie uwielbiam skreślać wykonane z listy. Taka powykreślana lista jest jak miód na moje leniwe i chaotyczne serce.
UsuńJesienią dobrze się maluje bo już nie ma upałów i farba nie wysycha za szybko więc wszystko oki.
Pozdrawiam Cię 💚
A tu jak zawsze cudownie rodzinna atmosfera :)
OdpowiedzUsuńRodzinka mała, ciasna ale serdeczna i pozszywana miłością. 💚
UsuńPiękne rodzinne spotkanie. I jak widać - nie próżnowaliście ani nie obijaliście się po kątach. Oby ta tradycja trwała jak najdłużej. Pozdrawiam serdecznie i ciepło
OdpowiedzUsuń