Tym razem wzięłam podusię bo przezornie przed wyjazdem przeczytałam zeszłoroczną relację SLOT 2016
Więc i noce były wygodnie przespane i dni pełne energii i mocy.
Pewnego ranka, nie czekając w dłuuugiej kolejce do prysznica z ciepłą wodą, przy porannej toalecie, spotkałam czterech Proroków. Czterech braci: Jeremiasz, Zachariasz, Jonasz i Eliasz czy Izajasz. Czterech dorodnych młodzieńców myjących zęby przy umywalkach z zimną wodą. Czy jest drugie takie miejsce? A ja tak byłam przejęta, że nazwałam ich Aniołami.
Śniadania na trawie, z widokiem na klasztor i kościół - bezcenne!
Po śniadaniu koncerty modlitewne, tym razem nie na dużej scenie tylko w kościele. Radosne uwielbienie dnia, życia i Boga. Śpiewem i tańcem, zasłuchaniem i kołysaniem. Każdy jak może, chce i czuje.
Tym razem mój młodszy 14 letni wnusio i jego rówieśnicy postawili namioty nie obok ale nieopodal. Przychodzą meldować się na posiłki i tak bez powodu też.
Wybieram maksymalnie trzy dziennie x 4 dni czyli 12 warsztatów a eliminuję prawie 140. I wielu z nich żal. Bo i manualne i sceniczne i muzyczne i sportowe i różne. Tym razem wybieram:
Na I turze od 11 do 13 tej - ebru czyli malowanie na wodzie
- dendrologia
- podaruj drugie życie czyli pierwsza pomoc.
Na drugiej turze od 13 do 15 tej - quest prawdę Ci powie
- domki dla zapylających
- szablony na podkoszulkach

Na trzeciej turze od 15 do 17 tej - decoupage
- siej ferment
Ale tak się złożyło że nie miałam wtedy aparatu. Za to mam fotki z warsztatów i zabaw Maro.
Dla każdego coś miłego, potrzebnego, oczekiwanego. Czasem radosny tłum a czasem spokój klasztorny.
Jedzenie, mimo siermiężnych warunków, wcale wytworne. I towarzystwo takoż.
A popołudniami, wieczorami i nocami koncerty, spektakle teatralne i kabaretowe, filmy, spotkania autorskie, wystawy, kluby, slajdowiska.
No i można też nie biegać z imprezy na atrakcję tylko siedzieć na kocykach pod platanem i patrzeć i słuchać i czytać i podjadać - godzinami. Bo tyle dzieje się wokoło!!!
Był też moment niebezpieczny, bo w czasie burzy i wichury złamało się u podstawy olbrzymie, stare drzewo. Na szczęście skończyło się na strachu i zadrapaniach. Cóż, stary zespół poklasztorny, stare drzewa.
Zielona noc nieprzespana więc rano, przy pakowaniu młodzież padła z niedospania.
