
Miałam dziś pojechać na jednodniowa wycieczkę na którą się zapisałam już dwa tygodnie temu. Podobał mi się ten pomysł i atrakcje. Wczoraj nawet się spakowałam, nastawiłam budzik, zadzwonił ..... ale o 4.45 ten pomysł już mi się nie wydawał taki atrakcyjny. Brrr, za oknem ciemno i zimno, kilka godzin w autobusie, tylko 1,5 godziny na basenach. Nacisnęłam więc przycisk stop ... i torba nierozpakowana a ja siedzę teraz w ciepłym, wygodnym, przytulnym mieszkanku i w samo południe oglądam na YouTube serię filmów "Szczęśliwi ludzie" jesień, zima, wiosna i lato.
Też jestem szczęśliwy ludź.
Po obiedzie, na który planuję dziki ryż i dzikiego norweskiego łososia, pooglądam filmiki o budowie dziwnych, dzikich, oryginalnych siedzib których inspiracją były piramidy, igloo, jurty, wigwamy, hobbici .... czego to ludzie nie wymyślą.
A jeszcze potem, po kolacji filmiki o paleniskach, letnich kuchniach, grillach kamiennych, szałasach ...

To wszystko dla duszy - a dla ciała lokalne inspiracje, też cudne. Bo zawsze bardzo późną jesienią, zimą i bardzo wczesną wiosną, gdy wokół mało atrakcyjnych widoków i przeszkadzajek, fotografuję stare, klimatyczne, odchodzące, brzóziańskie chaty. Te są fotografowane tydzień temu, w czasie jednodniowego wypadu.







Te zimowe fotografowane w styczniu 2009 roku czyli pięć lat temu, niektórych już nie ma.








To nie są te same, bo jesienne są od numeru 1 do 100 a zimowe chyba coś od 500.
A to moja ulubiona inspiracja, bo i wygodna i swoboda i wcale mi nie przeszkadza że także urodziwa, bo to uroda nienachalna i problematyczna nawet. Właśnie pomyślałam, że tak, jak fotografuję dla Halinki, mojej ulubionej siostry, ławeczkę z widokiem, o każdej porze roku, mogę fotografować moją inspirację wiosną, latem, jesienią i zimą.



Dziś jest szczęśliwy dzień ! Dziękuję cudna Rodzinko!! Za to że jesteś, czyli za wszystko!!!