wtorek, 11 czerwca 2019

Przeszkadzajki

Tydzień temu zadzwonił Mistrz, że skończył izolować i wykańczać południową ścianę więc oczywiste że chciałam tam pojechać jak najszybciej, by zobaczyć dzieło. Chciałam ale w planie wcześniejsze plany i zobowiązania. Wreszcie nadchodzi ten dzień, dziś pojadę i zobaczę. Ale od rana pada, na dworze ledwo 9 stopni, zimno i mokro, sama ciekawość nie wystarczy, mam jeszcze w planie koszenie i odchwaszczanie. Postanawiam, że pojadę jutro. A rano wstałam z bólem gardła i głowy, kichająca i zła na przeszkadzajkę więc kilka pastylek do ssania, 5 rutinoscorbinów, jedna przeciwbólowa. Pakowanie torby i koszyka zmęczyło mnie tak bardzo, że położyłam się na chwilę a przespałam trzy godziny. Już popołudnie, gardło boli jakby mniej ale słaba jakaś jestem. Wcześnie kładę się spać, pojadę jutro raniutko. W nocy obudził mnie dławiący ból wieńcowy, lęk i niepokój. Poczekałam z godzinę ale nic lepiej, więc psiknęłam Nitro (troszkę przeterminowane jak się okazało). Do lęku dołączyła się złość, bo dziś już naprawdę czas na wyjazd i pogoda zapowiada się dobra i sobota to robota. Jakoś przedrzemałam do rana, ból mostkowy się zmniejszył ale głowa boli coraz bardziej. Zmierzyłam ciśnienie 193/104/100. Niewesoło. Wprawdzie nie wierzę, że norma to 120/80/60 ale takie jakie mam i mnie wydaje się za wysokie. Ale mam przecież Captopril, no tyle, że też się okazał przeterminowany i to sporo bo tabletki kruszyły się w palcach. Zgodnie z zaleceniami prowokowałam mocny kaszel, masowałam punkt na stopie, ziewałam i oddychałam głęboko. Troszkę pomogło, następny pomiar to 168/100/101, ale nie czuję się dobrze. Ucisk słabszy ale nadal trwa, i te stany lękowe - w takim stanie nie pojadę. Przychodnie zamknięte więc idę do apteki z tymi moimi przeterminowanymi lekami ratującymi życie, może coś pomogą. W pierwszej nie pomogą, bo Nitro i Captopril tylko na receptę i to z jakiejś wysokiej grupy, radzą dzwonić po pogotowie, dostanę zastrzyk i od razu się poprawi. W drugiej także radzą pogotowie albo pochodzić po sąsiadach, może ktoś ma. Dopiero w trzeciej, gdy mierzę ciśnienie i wychodzi 204/105/116 farmaceutka pożycza mi Captopril. Zażywam dwie od razu w aptece i gdy dochodzę do domu już lepiej. Jednak dziś nie pojadę choć czuję się coraz lepiej i ciśnienie już 158/88/90. Ale coraz cieplej a nawet goręcej.
Jechanie w niedzielę nie ma sensu, bo ani pracować a i z dostępem do służby zdrowia jeszcze trudniej.

Ale wreszcie zwalczyłam wszystkie przeszkadzajki i w poniedziałek dobrnęłam do chatty. Upał popołudniu więc tylko obkosiłam ścieżkę od furtki do schodków i padłam z książką na tarasie do wieczora.

Nazajutrz przysypałam rankiem bo noc była ciężka i trudno się było zebrać z wyrka. Ale przyszła Władzia więc musiałam się zmobilizować i dobrze mi to zrobiło. Nawet zaczęłam kosić dopołudnia ale noże w kosiarce tępe, tylko szarpią trawę i stokrotki.

Na obiad truskawki ze śmietaną, jeszcze nie moje.
Poprzycinałam krzewy, powyrywałam duże pokrzywy, chwasty, trawy .... i znowu na sjestę na tarasie. Na kolację sałatka z tego co na grządkach i kefir, dużo kefiru.

Na szczęście w izbie chłodno, mam nadzieję, że to dzięki tej inwestycji w okna i ściany. I mówią, że chatta pięknieje, tylko jeszcze na okiennicach wymalować kwiaty.

W ostatni dzień obeszłam nowe inwestycje nad zalewem, wszystko cacy tylko WC zamknięte. Zupełnie jak na przystanku w moim miasteczku.

 Popołudniu powrót. Mimo mgły na skraju, po drodze zachód słońca spektakularny !!!
 
Wróciłam z dwoma kleszczami i pokrzywką, jakieś uczulenie. Cała w plamach i swędzi jak cholercia. Albo te chwaściory powyżej kolan wyrywane rękami, albo to co siedziało w tych chwastach albo truskawki. Nawet podejrzewałam półpaśca bo głównie prawa strona ale wyczytałam, że tam raczej pęcherze niż plamy.  Więc wapno,  allertec, puder z anestyzyną i fruuuu do siostrzyczki.

14 komentarzy:

  1. Nic ja nie powiem. Za krótki odpoczynek. Tak nie można, należy o siebie DBAĆ. Do chatty można przyjechać, ale robić NIC. Tylko leżeć, boki zmieniać i ODPOCZYWAĆ!
    A ty w sanatorium już byłaś? Czy po prostu termin wyjazdu się zbliża? Hę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ dbam o siebie, tylko o zdrowie mniej. Hartuję się. Leżenie, boczków zmienianie i robienie nic mnie męczy.
      Anno, do sanatorium wyjeżdżam na tydzień, tam będę się kurować i dbać o zdrowie, w przerwie miedzy martwieniem się, że na działce sucho, gorąco, chwasty rosną, żywopłot i trawa bujnieje.

      Usuń
    2. No cóż, każdy autorsko podchodzi do tematu :-) Zdrowia życzę zatem całego wiaderka. I zapewniam cię, działeczka przez tydzień w rękach Wszechświata, będzie się miała bardzo dobrze.
      Odpocznie i wyluzuje, tak jak ty w sanatorium :-)

      Usuń
    3. Tak, na przekonanego nic nie działa:-))
      Działeczka przez tydzień sobie poradzi i nawet odpocznie ale plus trzy tygodnie sanatorium to już miesiąc a przez ten czas trawa po pas, już nie do skoszenia moją małą kosiareczką. A w takiej wysokiej trawie hulaj dusza - komary, meszki, mrówki, muszki .....

      Usuń
  2. No ja wiem, że nie ładnie komuś jego wiek wypominać, ale moja Droga, jak to się stało, że leki takie stare? Kiedy się badałaś? Organizm już nie ten i pogoda coraz trudniejsza.
    Pięknego gościa miałaś na tarasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leki stare bo to są leki na wypadek awarii serducha a te awarie nie zdarzają się często i jedno opakowanie wystarczyłoby mi na kilkanaście lat, gdyby nie te terminy ważności. Badam się raz na 5 lat, jak ustawa przewiduje. A pogoda, psiajucha, coraz bardziej wymagająca.
      Na taras zapędził się młodziutki droździk, nic a nic się nie bał. Pokręcił pupką, zrobił kupsko i dopiero wtedy odleciał.

      Usuń
  3. Wariacka pogoda, albo zimno jak na przedwiośniu, albo upały tropikalne; kiedyś mogłam być na słońcu całymi dniami, do południa i po południu na łące, a w południe dopiekałam przód, bo nieopalony:-) teraz siedzę na chłodnym tarasie, wróciłam z grządek cała zziajana, spocona, a zielsko rośnie, i trawa rośnie, komary tną na potęgę, pojawiły się też gzy, jakieś muszki pchają się do oczu; półpasiec bardzo boli, więc chyba coś Cię uczuliło; tak, ocieplenie chatty pomaga w zachowaniu chłodku wewnątrz; a mnie chyba spowszedniały widoki za oknem, zachody i wschody słońca, nie zrobiłam ani jednego zdjęcia, lecę na twarz, zanim zapadnie zmrok, za to rano po czwartej już śmigam:-) wypoczywaj zdrowo w sanatorium, pewnie gdyby nie zabiegi, wolałabyś pobyt na skraju; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie nigdy nie jest za zimno więc to odchylenie wariactwa mnie cieszyło ale za ten upał to dla mnie mordercze warunki, zapadam w coś w rodzaju śpiączki, drzemię, piję i siusiam, jak rozwielitka lub inne prymitywne organizmy. Już nie pamiętam czy kiedyś lubiłam upał, bo słońce i owszem ale żeby nie grzało. Mnie też już spowszedniały widoki, to dziwne bo mniemałam, że piękno nigdy nie przestaje zachwycać. Rano temperatury znośniejsze ale rosa obfita, źle się kosi, plewi, przycina.....
      Oj wolałabym i teraz się zastanawiam, czy to nie będzie mój ostatni sanatoryjny pobyt.
      Serdeczności ślę.

      Usuń
  4. Krysiu idź do lekarza ,zrób badania i to ciśnienie to nie żarty.Tym bardziej ,że macie upały.Fajnie masz na działce ,ja golę trawy i nie dopuszczam do dużej,im krótsza trawa tym mniej kleszczy.A smaruj sie olejkiem z geranium ,tą pachnącą pelargonią ,kleszcze nie znoszą tego zapachu .Można kupić olejek z geranium w sklepie z ziołami lub aptece.Albo samemu z liści zrobić mocna w zapachu nalewkę i smarować szyje ,twarz i nogi..Piękne foty i ten zachód słońca::)))Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu ale ja chodzę do lekarza i się leczę a właściwie to biorę lekarstwa bo wieńcówki i nadciśnienia nie da się wyleczyć. Smaruję się olejkami waniliowymi i psikam repelentami a i tak prawie z każdej wyprawy przynoszę albo kleszcza albo swędzące ugryzienia. Ale dziękuję, wypróbuję ten z geranium. Szkoda, że dla ludzi nie ma takich opasek czy olejków wcieranych w kark, które zabezpieczają przed kleszczami na cały sezon. Serdeczności ślę na daleką, chłodna północ.

      Usuń
  5. Przeczytałam posta oraz komentarze pod nim, wiec wiem, że kłopoty z sercem miewasz rzadko - stąd te przeterminowane leki. Przydałoby sie rzeczywiscie wybrać do lekarza i przebadać, co w trawie piszczy, no wziac recepty na nowe leki. I absolutnie nie pracować w ogródku. Pal sześc z pracami. Ogród sobie poradzi, nie padnie od chwastów a serce przegrzane nadciśnieniowca może sobie nie poradzić. Jestem troche młodsza od Ciebie a też te upały powodują, żem jak rozwielitka (ja mam z kolei z byt niskei ciśnienie!).Wczoraj miałam kryzys - słabośc i ból głowy oraz senność i siusiactwo ( inna sprawa, że napój z czarnego bzu jest bardzo moczopędny). Uważaj na siebie kochana i dbaj o siebie. Krystynko! Pozdrawiam Cię i dużo życzliwych myśli zasyłam!:-)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Codziennie biorę leki, nawet trzy ale te problematyczne o których pisałam to na wypadek ataku dusznicy czy wyskoku ciśnienia. Z tymi lekami czuję się bezpieczniej, zwłaszcza w chatcie na skraju. Olu, jestem przebadana i zdiagnozowana i wiem że w trawie piszczy branie leków do końca ale pewności, że ataki się nie powtórzą nie ma. Prace na działce ograniczyłam do minimum ale skosić trzeba i przycinać trzeba, już dawno nie odchwaszczam. Trzeba dużo pić i siusiać, to taka harmonia w upał. Dziś sporo chłodniej, łaskawy Bóg dał mi dobrą pogodę na pakowanie i podróż. Właśnie to sanatorium to dbanie o siebie, bo przecież najlepiej w domu ale czasem trzeba się wybrać i pokurować. Często o Was myślę bo nie miałam okazji Was odwiedzić a przecież zamówiłam przetwory i dlatego nie prosiłam Was o przesłanie bo miałam nadzieję, że uda mi się do Was dojechać. Teraz już wiem, że latem nie, więc zjedzcie je za moje zdrowie. Serdeczności ślę na góreczkę.

      Usuń
  6. Krysiu cieszę się, ze nieprzyjemne chwile za Tobą, wiem jak to jest jak cos chwyci człwoieka i go męczy...Zdrówka...i zdrówka ..i zdrowka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pesel mówi Patko, że lepiej już było ale naprawdę jest nieźle, to czasem to naprawdę rzadko. Życzeń zdrówka nigdy dość więc dziękuję.

      Usuń