A potem jeszcze trzy godziny na oświetlonym tarasie ale tym razem zdjęć niewiele, bo choć oczy widzą niebo rozgwieżdżone to na zdjęciach tylko ciemnogranatowo. No i czytam " Jeżynowe wino" J. Harris i chociaż czytam ją już nie po raz pierwszy to mnie pochłania i absorbuje tak, że już niewiele patrzę w niebo.
Ale nawet gdy niebo zwyczajnie niezwyczajne sporo jest drobiazgów do zachwytu, smakowania
Na tarasie pachnie oszałamiająco od ziół i chociaż ja jestem na bakier ze zmysłem węchu to wyczuwam zioła w czasie gdy podsuszając się niespiesznie w cieniu uwalniają aromat. Zwłaszcza gdy temperatury są moje i ziół ulubione. Slow, slow.
Ja nie muszę wychodzić, goście sami do mnie przypełzają i przylatują.
Do mieszkania tylko wpadam na dwa, trzy dni w tygodniu i to nie zawsze, stąd mój taras bardzo zaniedbany. Ale pomidory i zioła jakoś dają sobie radę