Jaka piękna łączka wiosenna! Fiołki, stokrotki, szafirki, mlecze, kurdybanek, pokrzywy i sporo innych nieznajomych chwastów a właściwie ziół. Nie tylko cieszą oczy ale są pożyteczne bo zwabiają do nas pszczoły i inne użyteczne owady i zwierzątka. A ludzie wokół koszą te łąkowe cudeńka. Koszą i tępią te zioła a pszczółki przylatują na moją łączkę i zapylają ich kwiaty na drzewkach, krzewach i krzewinkach owocowych. Więc ja nie koszę łączki dopóki kwiaty owoców nie zmienią sie maleńkie owocki. Bo potem już można, nawet nie z mojej potrzeby ale dla dobrosąsiedztwa. 





Dwa dni uciechy i radości, rześkim porankiem i niegorącym południem, w ciepłe popołudnie i upojne ciche wieczory. Dla mnie i dla owadów które zapylają moje wiśnie i czereśnię, gruszę i jabłoneczki, porzeczki czarne, czerwone i białe, agrest, borówki i maliny, poziomki i truskawki.... 






Kiedyś tam, zaraz po zakupie działki, kupiłam też żółte opaski z metra. Na robale czy jakieś inne insekty. I o nich zapomniałam a dopiero teraz znalazłam i pozakładałam. Może za późno ale lepiej później niż wcale. 





Powinny być okresy zakazu koszenia, bo mam wrażenie, że niektórzy nie myślą jak to robią - szczególnie, jak są upały latem. :(
OdpowiedzUsuńJak ktoś ma trawnik wyjałowiony z roślin łąkowych to niech kosi i co tydzień jak lubi i potrzebuje. Ale jak są tam urocze kwiaty to zbrodnia na naturze
UsuńPasuje teraz nie wychodzić z ogrodu od świtu do nocy. Byle tylko nie było przymrozków. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńI od nocy do świtu Antoni a właściwie do poranków rześkich i czarownych. Uściski zasyłam dla Ciebie i Żony najmilejszej.
UsuńCóż za sielankowe obrazki. 😍
OdpowiedzUsuńTo polska choroba narodowa: koszenie, grabienie i wyrywanie. Cudnie, że ty na nią nie chorujesz.
Podobno na ślimaki miedziane taśmy działają. Widzialam to w Anglii.
Przepięknie masz na swojej działeczce. A powiedz mi czy tobie sąsiedzi nie przeszkadzają? W sensie jakaś mózyka albo pitolenie do telefonu długimi godzinami?
Tak pytam bo ogródki działkowe bliziutko siebie i w oczy sąsiadowi można spojrzeć.
A ja, jak już pisalam, nie ciekawam tych oczu. 🤪
Zawsze łączki mi były milsze od wychuchanych trawników, bom taka jakby dzika z natury.
UsuńI owszem, przeszkadzają, zwłaszcza jedni od północy. Ale naumiałam się kiedy oni grasują a ponieważ robią to głównie w weekendy to ja wtedy po prostu tu nie przyjeżdżam. Ale pozostali sąsiedzi są super, nienachalni i nieuciążliwi, życzliwi i pomocni.
Oczywiście że wolałabym samotnię pod lasem, ze strumykiem ale jak się nie ma co się lubi, jak się ma 80 lat to się nie narzeka, że się już nie ma 70, bo to se ne wrati.
Przepraszam za tę mÓzykę 😝
OdpowiedzUsuńZwykła literówka, co tu wybaczać, miła!
UsuńWspaniale, że dajesz tej łączce żyć! Takie podejście to najpiękniejszy prezent, jaki można dać naturze zamiast idealnie przystrzyżonego trawnika.
OdpowiedzUsuńIdealnie wystrzyżony trawnik to jakieś zboczenie cywilizacyjne. A łączka cudna jest i basta!
UsuńJa też kiedyś te opaski zakładałam, a ile się tego paskudztwa naprzyklejało, dobre one są.
OdpowiedzUsuńJa dopiero pierwszy raz i tak na oko, nawet się nie dowiadywałam na jakiej wysokości powinny być założone. Cóż, lubię sie uczyć na swoich błędach!
UsuńNo i pięknie:)
OdpowiedzUsuńM
Jak to wiosną radosną!
UsuńMiejmy nadzieję, że będzie już tylko cieplej :)
OdpowiedzUsuńA ja tam lubię wiosnę i jesień za chłodne poranki i wieczory 💚
Usuń