Z mieszkania mam dwie drogi do chatty i jak tylko mogę, wybieram tę przez Sokołów, bo na kilometr przed dojechaniem do celu, otwiera się widok na zalew, z każdej strony urokliwy. Zatrzymuję się zawsze dwa razy, raz na zakręcie a drugi przy ławkach. Odwrotnie jest gdy wracam, najpierw żegnam się z miejscem przy ławkach a potem na zakręcie.
Może to dlatego, że nie wiem, czy to nie ostatni raz w tym roku, jakoś uważniej palę w piecyku, dłużej patrzę w ogień, gapię się na widok z kuchennego okna, długo nie mogę zasnąć i o czwartej w nocy ozdabiam izbę świątecznie.
To dziwne - las zimowy, bezśnieżny nie jest ładny ale ma cudny, dziki urok. I ta cisza, gdy jedynym dźwiękiem jest skrzypienie swoich kroków na resztkach zmrożonego śniegu. Oglądam i fotografuję z każdej strony swoją chattę, gdy wracam ze spacerów. I wciąż mnie zachwyca.
Dostałam stosowny, praktyczny prezent od miłych, byłych, najbliższych sąsiadów. Już mi się przydał w nieodległy dzień z marznącą mżawką.
Za każdym prawie razem, jak sobie zaplanuję wszystko porządnie i dokładnie, rozpisane na dni i godziny, wszechświat daje mi znak, że to złudne i zawodne, że to tak nie działa, że nie tylko my zarządzamy swoim życiem. Pierwszy raz w życiu zamówiłam pomoc do sprzątania i zaplanowałam na to dwa dni, to dość by wysprzątać moje nie tak znowu zapuszczone mieszkanie. Ale Pani R. dopiero się u mnie uczyła i choć pracowałam z nią nawet więcej niż planowałam, nie skończyłyśmy. A trzeciego dnia, gdy zaplanowałam skończenie sprzątania i rozpoczęcie gotowania, awaria wody w całym miasteczku. I jak to mówią: "dupa zbita". Trzeba było wszystko przeorganizować a właściwie puścić na żywioł! I wtedy zaskoczyło, ułożyło się i poooszło....
Święta i u mnie już niedaleko, przynajmniej od strony symboli, darów i prezentów.
Radosnych świąt Ci życzę, tak jak Twoje otoczenie radosne...
OdpowiedzUsuńNiech będą spokojne, to mi wystarczy. A jak będą jeszcze radosne to już bonus nadzwyczajny!
UsuńDobrze ze wrocilas po aparat, bo przeciez smutno by Ci bylo gdybys nie mogla zrobic tych zdjec. Piekna droga, drzewa, cudnie nad zalewem, co za niebo. Wszystkie zdjecia podobaja mi sie, chatta na zdjeciach wita nas cieplem domowym, lubisz ogien fotografowac, lubie patrzec na taki ogien w piecyku, przypomina mi to dziecinstwo. Jak zawiesilas te dekoracje tak wysoko?
OdpowiedzUsuńNiby Teresko pory roku się powtarzają ale nigdy nie tak samo. I to jest ten urok chatty na skraju. I ta droga i te drzewa i to niebo i ta woda.
UsuńMam słabość do tej chatty i do tego komina i piecyka i do ognia i żaru.
Dołożyłam aparat foto do listy rzeczy o których nie powinnam, nie wolno zapomnieć.
Dekoracje nie tak wysoko, bo izba ma wysokość 2 metry a karnisze na wysokości 1,80 czyli tyle ile sięgam z podłogi na wyciągniętych rękach. Narazie nie wspinam się na stołki i drabinki, stad ta pomoc do sprzątania.
Spoglądam na Twoje zdjecia, gdzie takie falbankowe niebo widać i uśmiecham się, bo i ja w tym dniu robiłam zdjęcia niebu. Ono takie dalekie a takie bliskie i łączy nas poprzez kilkadziesiat kilimetrów jakbyśmy stały obok siebie.
OdpowiedzUsuńTwoja chatta ciepła, nastrojowa, przytulna.Czuć Twa miłosc od niej w każdym słowie. Życze Ci kochana bys mogł w niej spedzać jak najwiecej chwil, bys zawsze znajdowała czas, siłę, zdrowie i chec by spakowac manatki i wyruszyć hen hen, ku domowi Twego serca! ściskam Cie serdecznie Krystynko i na teraz i na Świeta!:-))*
Tytuł Waszego bloga tak właśnie brzmi, różni choć pod tym samym niebem. Ja też uśmiechałam się focąc takie niebo, bo cudnie się odbijało w wodzie, szybach i karoserii.
UsuńChatta coraz bardziej przytulna, po zaizolowaniu i ociepleniu dachu, podłogi i zachodniej ściany z nowym oknem. Za życzenia dziękuję, nich się spełnią co do joty! A Wam Zdrowia, Radości i Spokoju, na Święta i na zawsze.
Piękny rytuał z tym zatrzymywaniem się przy zalewie aby napatrzeć się i zapamiętać ile się da. Aparat niby nie jest wówczas potrzebny, ale bywa pomocny, bo nasze wspomnienia często wygładzają lub przeinaczają obrazy zapisane pod powiekami.
OdpowiedzUsuńI ja uwielbiam obchodzić Twą chattę i spoglądać na nią, ten widok cieszy niewymownie.
Ognień migoce dając ciepło i ukojenie. Ściskam mocno i świątecznie.
A zdjęcia jednej takiej ławeczki pod drzewem z widokiem na zalew robię o każdej porze roku, z tego samego miejsca.
UsuńDużo pracy i pieniędzy w nią włożyłam, pięknieje z roku na rok ale to chyba już koniec udoskonalania, żeby jej nie ucywilizować za bardzo.
A ogień, och i ach, tak go brak w mieszkaniach w blokach!
Uściski nad jeziora ślę.
Tyle uroku w Twojej opowieści i zdjęciach! Tej radości życia i wielu pięknych chwil w Twojej chatce na skraju- życzę. Wesołych Świąt.
OdpowiedzUsuńBo to urokliwe i urocze miejsce.
UsuńDziękuję za życzenia, też sobie tego życzę a Tobie spełnienia pragnień.
Jak miło wrócić w znajome kątki:) Jak dobrze :): Dawno mnie tu nie było
OdpowiedzUsuńSlę dziś moc życzeń swiatecznych, rozsypując dobre iskierki:)
Pozdrawiam radośnie w ten świateczny czas:):
Jola
Witaj Jolu, oj dawno, dawno ale może czas już wrócić?
UsuńDziękuję za iskierki, niech zapalą ogień w sercach!
Krystynko, wszystkiego dobrego Ci zycze z Okazji nadchodzacych Swiat Bozego Narodzenia. Przede wszystki zdrowia, bo ono jest najwazniejsze.
OdpowiedzUsuńJak widzisz, u mnie też wilczomlecz nadobny.
UsuńZdrowie w święta było i niech tak trwa, u mnie i u Was.
Ekstra papucie! (mam takie same, polecam stepowanie do kolęd ;)
OdpowiedzUsuńUściski świąteczne.
Do stepowania to już nie wiek i ochota ale stosowne na zimę jak mało co.
UsuńPozdrawiam poświątecznie!
Krysiu, moja rówieśniczko, wszystkiego dobrego na następne 30 lat ! Zdrowia przede wszystkim i wielu okazji do robienia tych pięknych zdjęć z okolicy chatty ! Niech nadchodzący rok będzie wyjątkowo dobry i przyniesie Ci wiele szczęścia !
OdpowiedzUsuńAniu, dziękuję za życzenia, Ty wiesz co jest teraz dla nas ważne! Żyć zdrowo i dobrze - to wystarczy. No i szczęśliwie bo wtedy i zdrowie i reszta. I tego Ci życzę.
UsuńKrystynko, ta Twoje chattka razem z okolicą to prawdziwe miejsce mocy i ukojenia. Dobrze, że są foty, ale nawet gdyby nie, to piszesz tak barwnie i w pastelowym odcieniu rzeczywistości, że działasz uzdrawiająco. Dziękuję, i ciągle nie wiem jak to się robi:) Bo u mnie jak dupa zbita, to zbita i nie pomaga błękitne niebo ani słodka czekolada (no, może troszeczkę:) Pozdrawiam międzyświątecznie i dobrego, zdrowego Nowego Roku:) xx
OdpowiedzUsuńPięknie to napisałaś Dorotko, miejsce mocy i ukojenia. Czy pozwolisz, że zmienię podtytuł bloga na taki?
UsuńJa też w Twoim wieku nie wiedziałam, to przyszło z czasem i niepostrzeżenie. Na zbita dupę dobrze mi robi moje miejsce ukojenia i blog, na którym skupiam się tylko na plusach.
Szczęścia w Nowym Roku Ci życzę DD