niedziela, 29 marca 2026

Maliniak i Fuerte ...

Zaczęło się tak zwyczajnie, nieegzotycznie i nie erotycznie, czyli nie "Malinowy chruśniak" Leśmiana a malinowy zakątek czyli maliniak. Wczesną jesienią w 2024 roku kupiłyśmy z Weroniką, jakoś tak w tym samym czasie, działki ROD. Ona Relax a ja Podlesie. Coś jej dałam na początek, nawet byliśmy razem w sklepie ogrodniczym a ona mi dała maliny od swojej Mamy, kilkanaście krzaków. Zadołowałam je byle jak w magazynie a dopiero w kwietniu 2025 roku posadziłam je na działce. Też troszkę byle jak.

Większość się przyjęła, w maju wyglądały tak. Pielęgnowałam je starannie ale nie mam foto. 

Owocowały od lipca do września, niewiele owocków ale smaczne. Z niektórych wyrastały nowe pędy, jeszcze nie owocujące. Więc nie wiem jakie mam odmiany. Jesienią wycięłam te które owocowały i przycięłam te jednoroczne. Są dwa krótkie, niepełne rządki. Koncept mi sie zmienia bo albo dokupić i zagęścić te dwa albo założyć trzeci i obserwować. Więc dokupiłam 10 szt. malin wczesnych Laszka. Teraz muszę je obserwować i rozdzielić te wczesne i te powtarzające. 

A skończyło się erotycznie i egzotycznie. Moja siostra poleciała na wypoczynek na wyspę Fuerteventura, tygodniowy wypoczynek na Kanarach z pięcioma Kobietami. Pogoda była nieciekawa, taka "pogoda może i dla bogaczy' ale nie dla tych co kochają ciepło i słońce. Ale wypoczynek był i sporo zdjęć, taki tygodniowy Dzień Kobiet. Poleciały w szóstkę, takie Panie co wiedzą jak to święto świętować. Poleciały na południe, po ciepło i  słońce i chociaż nie było ani za dużo słońca ani za ciepło, to wróciły zadowolone. 

No i był prezent dla mnie, miłośniczki działki i grządek. Wprawdzie nie egzotyki i erotyki ale darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda no i przygoda czeka. Spodziewałyśmy się ziarenek a zastałyśmy puste maleńkie doniczusie i woreczki z tortem. Wsadzamy i czekamy na wyniki. Może nie będzie paprykowego hujka i melonowych cycuszków ale jakieś warzywko będzie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz