motyle

wtorek, 7 stycznia 2014

Szczęście w nieszczęściu


Na pięknym spacerze noworocznym, o zmierzchu, noga zsunęła mi się z krawędzi koleiny i nagły ból powalił mnie na pustą drogę, nie bacząc na błoto. Z minutkę leżałam na boczku myśląc, że wzięłam aparat ale nie wzięłam telefonu a dookoła pusto, a potem powoli ból słabł  i wstałam. "I po strachu" pomyślałam i jeszcze poszłam kawałeczek, jeszcze tylko na dwa zdjęcia. 
Po powrocie herbatka, odpoczynek w fotelu i dopiero teraz kostka zaczęła boleć. Tak bardzo, że ściągnęłam skarpetkę by zobaczyć dlaczego. A tam dziwna gula, jakby miejscowe spuchnięcie. Bolało coraz mocniej, wzięłam procha, oglądnęliśmy film ale nie pamiętam jaki. Na noc ketonal forte i nawet prawie spokojnie przespałam do rana.
Rano ból dużo mniejszy, obywam się bez prochów, ale noga nadal i nawet jakby bardziej spuchnięta. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej i jutro rano wyjadę jak planowałam. Ale popołudniu coraz gorzej, choć wypoczywam z nóżką do góry, bo obiad z wczoraj, Dzieci w pracy, wnuki u przyjaciół i znajomych i tylko Kot zabawia mnie swoimi harcami. 
Wieczorem ukochana córeńka stwierdza, że kostka wygląda paskudnie i trzeba ją przed wyjazdem sprawdzić u lekarza. Nie protestuję, bo napuchnięta i rozpalona nie wygląda dobrze. Więc na pogotowie ratunkowe. Nie wiem jak wygląda normalnie pogotowie we Wrocławiu ale 2 stycznia wieczorem tłum i czekanie, dopiero po czterech godzinach, prześwietleniu, nastawieniu skręconej kostki i zabandażowaniu elastycznym wracamy do Domu. I trzeba przełożyć planowany na 3 stycznia wyjazd, bo chociaż podróż od Domu do domu to jednak ponad 7 godzin na siedząco.
Następny dzień znowu delikatny luz bo dopiero jutro wyjazd.
Ostatnio, od kilku lat, stycznie są dla mnie pechowe:
Styczeń 2012 - wielka awaria lewego kolana zakończona paskudnym krwiakiem i wielokrotną interwencją chirurga.
Styczeń 2013 - nocny atak wieńcówki zakończony jazdą karetką na Szpitalny Oddział Ratunkowy
Styczeń 2014 - skręcenie lewej kostki zakończone nastawianiem na pogotowiu ratunkowym.
Ale jest szczęście w tych nieszczęściach bo niedyspozycje kończą się dobrze i już przez cały rok tylko spokojnie.
I choć tęsknię za Brzózką to rozum podpowiada, że narazie za wcześnie. Chociaż, co to za różnica czy leniuchuję w mieszkaniu czy w chatcie? Zobaczymy. Poczujemy.

22 komentarze:

  1. Kochana uważaj na siebie! Dobrze, że to "tylko" zwichnięcie. Trzeba było szybciutko, od razu do lekarza. Oszczędzaj teraz siły i oby reszta roku faktycznie upłynęła bez takich przypadków-wypadków:) A telefon trzeba zawsze mieć pod ręką, tak w razie czego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i nie uważam ale to było na "prostej drodze", na powolnym spacerze, więc wypadek i przypadek.
      Staram się mieć telefon przy sobie ale niestety nie zawsze. Przez miesiąc będę pamiętać i nosić a potem to już rola Anioła Stróża

      Usuń
  2. A gdyby tak przespać cały styczeń?
    Pozdrawiam życząc zdrowia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko misie tak potrafią, ja mogę tylko zwolnić rytm ale na nic to się zda bo wypadek był na wolnym, bliskim spacerze. Jak to mówią: jak ma się stać, to i w łóżku obraz na głowę spadnie - czy jakoś tak.

      Usuń
  3. Okładaj kostkę zgniecionymi liśćmi kapusty, mocz stopę w serwatce, to wszystko ściąga gorączkę i przynosi ulgę, zdrowiej, bo skąd bedziemy wiedzieć, co w chatcie? musisz uważać teraz na tę kostkę, bo łatwo o nowy uraz; kocia śliczna ... co ja mówię, prześliczna; czyli jesteś już w domu swoim, w miasteczku o ładnej nazwie? pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W chatcie chyba spokojnie Marysiu, bo by przemili sąsiedzi dali znać, zawsze tam ktoś wpadnie obok, na dzień lub weekend. Pan Kot cudny, pozuje pięknie, pasuje Dzieciom do domu, mnie by bardziej pasowała jakaś czuła, dachowa kocia. Tak, kuruję się w miasteczku o pięknej nazwie i ślę pozdrowienia.

      Usuń
  4. Ania z Siedliska7 stycznia 2014 19:32

    Pierwsza myslĄ było : przespij styczen, ale widzĘ, że Antoni Relski też na to wpadł. Dobrze, że byłaś u dzieci i miał kto zawieźć Cię do lekarza - teraz dbaj o kostkę, te okłady z kapusty są wspaniałe. Uściski !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też to pierwsze wpadło do głowy ale ... się nie da, biologia nie pozwala.
      Z Dziećmi dobrze, bo to już nie chodzi o to, że zawiozą, zawsze można wezwać pogotowie, nawet płatne, ale gdybym była sama zlekceważyłabym ból i spuchnięcie jak zlekceważyłam kolano i potem dwa tygodnie codziennych wizyt u chirurga, okropnego bólu przy wyciskaniu krwiaka i zakładaniu sączka. I długa rehabilitacja. Teraz dbam, okładam, smaruję i odpoczywam. I jest coraz lepiej.

      Usuń
  5. Krystynko, jak przysłowie mówi - początek roku paskudny, cały roczek cudny - tak też i u Ciebie się stanie, obyś na dwie nogi mocno stanęła, buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Dominiko za piękne przysłowie bo ja znałam tylko "miłe złego początki ... " a ono nijak nie pasowało do moich styczniowych przypadków. A Twoje zapamiętam, nieważne czy wymyśliłaś czy usłyszałaś. Dzięki!

      Usuń
  6. Dobre to zeby przespac styczen, ale najpierw musialabys zamienic sie w misia. Dobrze ze to lewa stopa, wiec samochod mozesz prowadzic i jechac do Brzozki. Zdrowiej Krystynko! Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie w tym życiu Teresko, bo chociaż jestem sową to do misia mi daleko. Dobrze że lewa, bo chociaż i ona potrzebna przy prowadzeniu autka to jakby mniej. I pewnie się wybiorę jeszcze w tym tygodniu, bo już coraz lepiej. Gorące pozdrowienia z daleka, oby po drodze nie wystygły.

      Usuń
  7. No bywa, mój sąsiad, jak się poślizgnął i złamał coś tam, to leżał na ulicy i czekal na zapóźnionego przechodnia, bo zapomniał komórki, stąd nauka dla Ciebie. Przede wszystkim może nie byłoby takiej buby, gdyby od razu robić okłady z kwasnej wody, dobry jest żel altacet i żel p/bólowy i p/zapalny. Miałam to samo jak spadłam ze schodów i nie trza było nigdzie jechać. Życze powrotu do formy, zebyś dalej skakała niczym kozica doktor Cesia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się uczę tylko na swoich błędach, więc teraz najpierw telefon a dopiero potem aparat. Zaraz po wypadku nie bolało, chyba to szok, a potem to już tylko żeby nie bolało, a bula buba i okłady zeszły na plan dalszy. Dopiero na drugi dzień alacet i żele na urazy. Dzięki dr Cesiu za fachowe rady

      Usuń
  8. I oczywiscie bandaż elastyczny, są też fajne takie 'stopki' uciskajace na później, bo to cholerstwo będzie długo dokuczać, oby nie! Doktor Cesia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tako też rzekła dziś dr rodzinna, pozwoliła na wyjazd do chatty pod warunkiem uciskania kostki opaską lub bandażem, oszczędzania lewej nogi, całej. I powiedziała, że boleć jeszcze będzie, tyle że powoli coraz mniej. Bo gdyby tak samo lub coraz więcej to do niej wracać w te pędy. Dobra jesteś w te klocki dr Cesiu!

      Usuń
    2. A bierze się to stad, ze całe zycie wyrzadzam sobie krzywde hi hi

      Usuń
    3. A ja mniemałam, że to doświadczenie zawodowe, ale każde dobre, prywatne i zawodowe. Grunt. że robisz u mnie za eksperta :-)))

      Usuń
  9. Krystynko! Nic tylko styczen przespac i zamienic sie w misia w B. chatce. Wy macie wiosne a u nas snieg po kolana:)) Ja lawiruje w nim jak baletnica w gumo - filcach:)))
    Kochana! Przede wszystkim zycze Ci wszystkiego co najpiekniejsze w tym Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby tak się dało Renatko, gdyby tak było można! Rzeczywiście, coś się popieprzyło w przyrodzie. Uwielbiam gumofilce, na wiosnę, jesień i zimę. A ostatnio kupiłam jakąś nowoczesną wersję czyli kalosze z futerkiem w środku.
      A ja Wam dwa razy tyle najlepszego w 2014. Uroczych podróży, ciekawych wypraw, cudownych przygód .....

      Usuń
  10. Życzę jak najszybszego wygojenia skręconej kostki, abyś mogła jechać, tam, dokąd serce rwie :)
    Witam się uprzejmie i zapytuję, czy przysiąść na chwilę mogę, bo bardzo tu serdecznie i przytulnie u Ciebie Pellegrino :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest coraz lepiej i się wybieram jutro.
      Miło mi gościć Cię w moim skrawku raju, na chwilę i dłużej. Serdeczności przesyłam

      Usuń