motyle

czwartek, 23 stycznia 2014

Dwa dni w magicznym domku

Dwa dni u Cesi w jej magicznym domu. Jest tam magia czarna i biała, więc trzeba było trochę osłabić tę czarną  ogniem i światłem 
a tę białą wzmocnić różowym szampanem Dorado.
Wygląda na to, że w nowym roku tylko szampanię ale to pewnie na tyle w tej połowie 2014 go, no chyba że dobry los da powody do świętowania :-)))
Fociłam dużo, by utrwalić dzień i zmrok u Cesi ale zdjątka jakoś nie wyszły. Pewnie to znak, że trzeba tam jeszcze wrócić, może głęboką zimą.
Pobyłam tam dwa miłe dni i trzeba było wracać. A podróż powrotną miałam wcale nie szmpańską! Na szczęście tylko 30 km, ale jechałam ponad dwie godziny bo przez dzień oblodziło i zlodowaciało dokumentnie moje autko pod domkiem Cesi. Skrobanie szyb i odkuwanie nic nie dało, na szczęście drzwi się otworzyły, zapalił silnik i teraz tylko grzać, ogrzewać i czekać. Nie można czekać długo, bo już zmierzchało więc tylko oskrobałyśmy kawałek za glazurowanej szyby, gdzie troszkę puściło i wio. Jak wyjechałam na szosę, musiałam zatrzymywać się na co drugim "mostku wjazdowym" bo wycieraczki, niemłode już i sterane, piszczały, drapały, nie zbierały w środku pióra a deszcz marznący padał mocno. Po 15 minutach i kilometrze zdjęłam jedną, tę gorszą, na szczęście od strony pasażera. Teraz już zatrzymywałam się tylko co 200 m ale wtedy właśnie osłabiłam czujność i  przy wsiadaniu źle stąpnęłam. Wiem to stąd, że zabolało, oj zabolało! Ale jak trzeba to można, więc po godzinie i 10 kilometrach zajechałam do Sziku, wcale nie z szykiem tylko tyłem i pod prąd. Ale mieli pasujące wycieraczki i nawet mi nowe założyli nic nie licząc za usługę.
Cholercia, całe autko sprawne a durne wycieraczki, niezauważalne na codzień, mogą prawie uniemożliwić jazdę. Podobnie jest ze sprawnością ciała. Jeden, niezauważalny na codzień narząd, może unieruchomić resztę zdrowego człowieka. Byle to u mnie nie była teraz stopa bo ani kupić nowej ani nie wymienią gratis. A stan stopy odrobinkę się pogorszył więc znowu wracam do liści kapusty. I mam pretekst do spędzenia kilku dni w domowych pieleszach. Będzie cudnie!

17 komentarzy:

  1. Tez kiedyś wracałem samochodem ze skręconym kolanem. Mały komfort.
    A moje wycieraczki też piszczą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rozumiesz moją dzielność, może o tyle mniejszą, że to lewa kostka.
      Wymień je na lepszy model :-) taki bez blaszek.

      Usuń
  2. To koniecznie się kuruj i nie forsuj nogi. Ja siedzę w domu, nawet wyjście do furtki, do listonosza, jest przeżyciem z gatunku ekstremalnych. Niby trochę śniegu na wierzchu, ale pod spodem lód i jest koszmarnie. Najgorzej zwierzakom. No i strach, czy drzewa wytrzymają. Tyle że jak słońce zaświeciło, to widoki były bajkowe. :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka dni i się przyzwyczaimy Magdalenka, do chłodu i lodu. Toż przecież zima i czas na ekstrema. Trzymaj się!

      Usuń
    2. Co się stało z Twoim blogiem Magdalenko? Miała być przerwa i to rozumiem, ale zniknął! A chciałoby się czasem wpaść do starych, miłych, ciekawych postów.

      Usuń
    3. Odpowiedź znajdziesz w e-mailu. :)

      Usuń
  3. Witaj, współczuje tej jazdy, tym bardziej, że noga chora i to wysiadanie. U nas tak padało i zamarzało w poniedziałek, a wycieraczki również piszczały i także zostały wymienione. Jeśli mogę coś poradzić odnośnie stopy to mój ortopeda zalecił mi moczenie w ciepłej wodzie z dodatkiem szarego mydła. Byłam trochę zdziwiona, ale to przynosiło mi dużą ulgę. Dobrze służą masaże wirnikowe. W domowych warunkach to pozostaje pralka Frania o ile jest od kogo pożyć. Są jeszcze praleczki niemieckie wielkości wiadra i z takiej miałam możliwość korzystać. Minęło już 2 lata i zapomniałam, że miałam kłopoty ze stopą. Rozpisałam się, ale może jeszcze trzeba odwiedzić lekarza. A domek koleżanki jest śliczny, już go kiedyś podziwiałam, pozdrawiam serdecznie -Lilka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stosuję szare mydło do ran wszelakich jakich się nabawiam przy oporządzaniu grządek i obejścia. Rewelacyjnie wysusza ale czasem muszę się posiłkować żelem Tribiotic. Byłam u lekarki, powiedziała, że domowe sposoby są dobre ale działają wolno i w moim przypadku trzeba naproxenem. Stwierdziła też, że za pół roku zapomnę o kłopocie, no chyba że znowu się zapomnę! Serdeczności i podziękowania.

      Usuń
    2. A ja na działce nie mam szarego mydła, muszę zabrać , przecież chodząc po ugorze nieraz kaleczę nogi , o dłoniach nie wspomnę. Pozdrawiam cieplutko przy tych mrozach. Lilka

      Usuń
    3. Najpierw wypróbuj, czy na Ciebie działa tak samo, Oj zimno u nas i mroźno, od jutra ma być troszkę cieplej.

      Usuń
  4. Krystyno kochana, czytając Twe słowa uśmiałam się, dopóki do wersów o kostce nie dotarłam. I tu już się zmartwiłam, i zapytuje tak sie czujesz? czy wszystko jest ok? Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko ok Dominiko, trzeba tylko uważać, oszczędzać, osłaniać, żelować ... po prostu zawracanie doopy. Bo ileż można siedzieć w domu i kuśtykać? Serdeczności, Ty masz śnieg i magię a ja poprószone odrobinę.

      Usuń
    2. Uff, to kamień z serca :--)))

      Usuń
  5. Teraz z kontuzjowaną kostką trzeba obchodzić się jak z jajkiem, bardzo uważać, bo jest podatna nawet na małe urazy; przy tej gołoledzi mąż zjeżdżał z góry, z naszej wioseczki 20 min, a to tylko 1,5 km, troszkę łapał pobocze i zsuwał się centymetrami na dół; ładnie u Cesi, i górki jakieś; lubię błogie domowe pielesze, na równi z chatką; serdeczności ślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Marysiu, wszyscy mi to powtarzają, amatorzy i fachowcy ale tak się nie da, jak z jajkiem, uważać, oszczędzać, osłaniać - bo trzebaby leżeć w łożu a ile można!
      Cesia ma domek na skarpie, widok na pogórze dynowskie, wyciąg w Dylagówce, serpentynową drogę na Bachórz. Piękne miejsce. Ale są tam też złe energie.

      Usuń
  6. Bo taka zepsuta stopa wymaga dłuższego spokoju, ale ten ostatni nie leży w charakterze stoy i będzie lipa. Proszę przekazać wyrazy współczucia stopie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekazuję Cesiu, bo biedna ona. Ale już coraz lepiej, więc powoli, powolutku do przodu. W lecie już będę brykać!

      Usuń