
Chyba coś mi odbiło na stare lata. Tak tęsknię za chattą, tak chciałabym już tam jechać, kostka prawie w porządku, pogoda prawie wymarzona a mnie szkoda opuścić kwitnącego hiacynta, bo on codziennie się rozwija i zmienia, od dołu rozkwita. Dziś już tylko pąkowa czuprynka i wreszcie zaczyna uwalniać zapach ale nie jest to powód do radości, bo zapach, choć nienachalny, mocno duszny i słodki. Ale kwitnie prawie idealnie więc go focę dwa razy dziennie.





A może ten hiacynt to pretekst, bo mnie tu trzyma błogość i wygoda - taka miłość w wieku delete, a dzikość i przygoda to tylko daleki zew natury.
Miłość w wieku Delete - tu kliknij.
Albo tak:
Miłość w wieku Delete
Wyjaśniam, że chciałam tu umieścić filmik z uroczą, radosną a nawet frywolną piosenką nie na temat, śpiewaną przez Magdę Umer i Andrzeja Poniedzielskiego. Ale nie link, tylko miniaturkę, którą od razu da się otworzyć. Wypróbowałam oba sposoby ale wyszło tak samo. Się uparłam i w dodatku ja miałam sporo czasu (bo lekarz od osteroporozy nie miał czasu dla osób z dobrymi wynikami, więc i dla mnie), w końcu się udało, chociaż nie tak jak chciałam, bo otworzył mi się nowy post i musiałam kopiować wcale nie co nieco.
W końcu wyszło prawie idealnie.
Przy okazji tych prób posłuchałam innych piosenek ich razem, samej Umer, samego Poniedzielskiego, Umer i Jandy, Poniedzielskiego i Andrusa itd po nitce, po nitce ... a kłębek się nie zmniejszał i nić rozwijała, rozwijała ... i przeszło kilka godzin i zmierzch nastał a jam niepojedzona, zasłuchana, zapatrzona .....

A teraz mniej romantycznie i egzaltowanie. Od pewnego czasu jestem fanką
masła czosnkowego. Najpierw kupowałam je w marketach za ciężkie pieniądze ale
było za delikatne i za subtelne. Aż kiedyś odważyłam się zrobić sama. Kostkę masła i kilka łyżek klarowanego mieszam z posiekanym i utartym z
odrobiną soli czosnkiem. Czosnku tyle ile zabierze masło, nawet 2 główki. To najtrudniejsza cześć pracy, bo strasznie trudno rozetrzeć posiekany, nawet na drobno czosnek, bo soli musi być naprawdę minimalnie. Muszę kiedyś spróbować z wyciskarką, bo trzonkiem noża to praca cięższa niż piłowanie czy rąbanie. A jak mam świeżą natkę pietruszki to dodaję jeszcze
pęczek posiekanej.







I jak takim masełkiem posmaruję śniadaniowe kromeczki, to
nie potrzeba ani parówek ani pomidorków, tylko masełko czosnkowe, żółty ser - i
do opiekacza! I wtedy czosnek już tak nie pachnie, więc pewnie i nie ma żadnych
wartości, ale jak smakuje! Takie masełko dobre też jako omasta, do wszystkiego. I jako tłuszcz do smażenia np. filetów z ryb.