motyle

niedziela, 24 stycznia 2016

Dwa wilki


Są takie powiastki, bajki, które w łatwej i przystępnej formie zawierają wielkie prawdy. Jedną z nich jest bajka o dwóch wilkach. Znałam ją już od kilkudziesięciu lat, przeczytałam w jakiejś gazecie dawno temu, wycięłam i nawet zamierzałam oprawić. Ale czas mijał, wycinek spłowiał, umysł schował gdzieś w zakamarki pamięci. Dopiero internet, który jak wiele darów, może być i przekleństwem i błogosławieństwem, dał mi dostęp do tej starej ale jarej prawdy. I to w tak różnych formach, do wyboru i do koloru.


Pewnego wieczoru stary Indianin z plemienia Cherokee opowiadał swojemu wnukowi o walce, która toczy się w jego wnętrzu.
"To walka pomiędzy dwoma wilkami.
- Jeden z nich jest zły: złość, żal, pretensje, pazerność, arogancja, poczucie winy, kłamstwa, zawiść, nieuczciwość, strach, lęki i demony ...
- Drugi jest dobry: radość, pokój, tolerancja, miłość, nadzieja, troska o innych, życzliwość, empatia, hojność, prawda, współczucie i wiara".
Wnuk chwilę się nad tym zastanawiał, w końcu zapytał: "Który wilk wygrywa?".
Stary Indianin odpowiedział po prostu:
"Ten, którego karmię".



W każdym z nas żyją dwa wilki - mówią Indianie. 
Jeden Czarny, żywi się nienawiścią, złością, lękiem i mrokiem; 
drugi Biały, miłością, czułością, przebaczeniem i światłem. 
Wygrywa ten, którego karmisz. 

Jak karmisz Białego wilka? Czym i jak często?
Jednym z moich sposobów jest pisanie tego bloga. Staram się tu pisać, skupiać i karmić tę słoneczną stronę życia, dość ma uwagi nocą ta ciemna strona, obecna przecież w życiu każdego myślącego, odpowiedzialnego, wrażliwego Człowieka.  Niech czarny wilk wyje z głodu gdy fotografuję, piszę i redaguję swojego posta, czytam książki i zaprzyjaźnione blogi. Gdy myślę z czułością o moich najmilszych i jestem wdzięczna do łez, że wybrali mnie na Mamę, Siostrę, Babcię, Przyjaciółkę. Gdy oglądam zdjęcia z podróży swoje i obce, przyrządzam smakowite, niezdrowe, zimowe potrawy. Gdy zachwyca mnie moja sprawność, zdrowie, zdolność do zadziwień. Że mi się tyle jeszcze chce, mimo wieku.
Wyjątkowo miło przebiegła w tym roku wizyta duszpasterska czyli kolęda. Może dlatego, że ksiądz Robert z postury i sposobu wysławiania przypominał Ojca Adama. I skomplementował mnie a któż nie jest łasy na pochwały? Bo nie samotna wilczyca i nawet od księdza :-)  I podał mi namiary na wspólnotę, być może coś będzie z tej mąki.
A może też dlatego, że w tym roku, po raz pierwszy od lat, zaprosiłam duszpasterza nie do chłodnego, bezosobowego, wystrojonego na tę okazję w biały obrus salonu ale do najmilszego mi miejsca czyli kuchennego zakątka. Też przyozdobionego okazjonalnie ale bez sztampy i bez zadęcia. Może i niekonwencjonalnie ale mnie się podobało i ks Robertowi też bardzo. 
Ten tydzień pełen odwiedzin, zapowiadanych i niezrealizowanych, zapowiadanych i zrealizowanych a nawet niezapowiadanych i zrealizowanych.
W tym najważniejsze, Córeńka u mnie, znowu bardzo młoda i cała moja, co nie jest zaborcze i toksyczne, bo trwa tylko trzy dni, ale dni czułe, dobre i serdeczne. I bez trudu, w niedzielę, wybrałyśmy fotel do oglądania TV, czytania książek  i zadumań serdecznych.
A śnieg wciąż sypie i sypie. Leciutko i delikatnie. Kiedy u nas będzie tak, jak jest teraz w Bieszczadzie?

26 komentarzy:

  1. Ten Indianin to ja. I z karmieniem wilka tez święta prawda, tyle, że... Otóż to, nie zawsze mamy wplyw na to, który wilk jest karmiony, w konkretnej sytuacji żre ten wilk, który jest silniejszy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niby błędno obłędne koło, Miła. Silniejszy jest ten, którego karmisz więc i do miski pcha się silniejszy. Ale jest i dobra nowina. Jak świadomie, z intencją i uwagą, podkarmisz dobrego przez jakiś czas, to On będzie silniejszy. I tego Ci życzę

      Usuń
    2. Nie powiem, to trudne będzie!!!

      Usuń
    3. Może zejść całe zycie !

      Usuń
  2. o tak z wilkami różnie bywa, raz są czarne a raz białe, ale tak naprawdę szare :-) pomieszane, bo tai jest świat - czarno-biały, buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Dominiko, jest szary. Ale może być jasno szary, gołębi, siwy ..... a też ciemnoszary, popielaty, grafitowy. I na ten odcień mamy wpływ. Mam nadzieję.

      Usuń
  3. Halinko,żaden wilk nie wygra,wilki sa mądrzejsze od nas i ten który akurat przewodzi w stadzie nigdy nie zagryzie innego-odsłoniete gardło wystarczy,ta opowieśc jest przewrotna bo czy skażesz na śnierć głodową stworzenie tylko dlatego że jest złe?nie zrobisz tego bo dobro w tobie Ci na to nie pozwoli.Dlatego karmimy oba wilki i tak juz w naturze naszej zostanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty Michale, jak mniemam, myślisz o biologii i o żywym stworzeniu a ja o psychologii i o awatarze. To uproszczenie ale warto, naprawdę warto karmić tę 'jasną', 'słoneczną' stronę Siebie. Być uważnym i skupiać się na pozytywach. Nie jest to łatwe, naprawdę to wiem i czasem Twoja teoria jest usprawiedliwieniem, że tak już jest w naszej naturze, więc nie ma sensu się wysilać. To oczywiście moja 'prawda'
      I o tym jest ta bajka ... i morał.

      Usuń
  4. przepraszam,Krystynko,nie Halinko cos mi sie pomieszło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu mnie masz! Czy znam Cię Michale? Bo Halinkę znam, dobrze, nawet bardzo. Czy jesteś jej znajomym, czy moim zapomnianym, czy przypadkowym przechodniem?. Tak czy siak miła niespodzianka :-)

      Usuń
  5. Ech, czasami staram się i staram, a ten czarny pcha pysk do miski i domaga się jedzenia:-) mamy bardzo fajnego dobrodzieja, życiowego,a wizyta duszpasterska nie jest żadnym stresem; poczucie przynależności do wspólnoty daje nam możliwość innego spędzenia czasu, spotkania z innymi ludźmi, ciekawe dyskusje, a skoro będzie Ci tam źle, nie odnajdziesz siebie, to zawsze można się wycofać; dobra alternatywa dla zimowego czasu, pobytu w miasteczku o boskiej nazwie, a zresztą różne są pewnie programy, tematy takich spotkań; najważniejsze, że Ci się chce, i co zawsze podkreślałam, nigdy nie nudzisz się ze sobą:-) odwiedziłaś Bieszczady? pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Maryś, ten czarny namolny i cwany a ten biały pokorny i delikatny. Trzeba go wypatrzeć i wesprzeć ale to wymaga uważności i skupienia.
      Jakoś tak się złożyło, że do tej pory wystarczyło mi bierne uczestnictwo. A teraz poszukuję i tu i tam. Ale to temat na dłuższą rozmowę ... Chce mi się i w samotności i we wspólnocie ale może to się nie wyklucza. Dlatego szukam.
      W Bieszczadach, w sobotę, była Córeńka - oczarowana i zachwycona. Serdeczności przesyłamy!

      Usuń
  6. Czasem mam wrażenie, że te moje wilki się gryzą... Jakoś spokoju nie mam. Marzy mi się czasem taki spokój wewnętrzny, harmonia, równowaga, wyciszenie. Ale z drugiej strony - to długo bym chyba takiej nudy nie wytrzymała.:) No przecież wiesz - Strzelec jest skomplikowanym stworem. :)
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dlatego że Strzelce? Bo już myślałam że 'coś' ze mną. Czasem z monotonią mi źle, czasem z ekstremami też i sama nie wiem kiedy gorzej. A czasem nawet z równowagą mi źle! Ale to są na szczęście tylko chwile bo zaraz przychodzi czas, że ze wszystkim mi dobrze. Bo huśtawka życia tak ma, że harmonia jest tylko punktem. Zenit czy nadir tylko bywają, życie zmianą jest. Trochę odleciałyśmy od tematu posta ale kto szałaputkom zabroni?

      Usuń
    2. Ale chyba nie daleko, bo te wilki też mają udział w życiowej huśtawce.:)
      Hmmm... z moją wyobraźnią to lepiej jednak nie zaczynać. Wyobraziłam sobie wilki na huśtawce...:)))

      Usuń
    3. Oj Grażko, ja też sobie wyobraziłam i od raz białemu lepiej :-)))

      Usuń
  7. Na pewno zycie byloby przyjemniejsze majac tylko wilka dobrego, ale i tego zlego nakarmie, bo nie dam rady zyc bez zalu, poczucia winy, leku i czasami musze sie zezloscic, taka juz jestem, moze gdybym byla mloda i miala zycie przed soba byloby inaczej.
    Pozdrawiam Krystynko, Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teresko, ale mi dałaś do myślenia i do wiwatu, tymi kilkoma słowami: "nie dam rady zyc bez zalu, poczucia winy, leku ..." Jaka to odwaga, jaka pokora, jaka samoświadomość! Ja ciągle się buntuję, gdy mnie to napada, ten żal, winy, lęki. Opieram się, walczę i ... je karmię. A wystarczyłaby zgoda i oddanie im drobnej części, podziękowanie i puszczenie. Dla mnie to nadal trudne mimo wiedzy. Serdeczności wysyłam.

      Usuń
  8. Oj tak ....czasem ciężko karmić białego wilka, jak czarny się pcha bezwzględnie. Bardzo dzisiaj mi była potrzebna ta opowieść . DZiękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo czasem też trzeba być bezwzględnym i postawić się odważnie temu czarnemu, chociaż to naprawdę niełatwe i nie jest na zawsze ale trzeba wciąż i wciąż. Na takie ciemne, szare, mokre, zimowe dni jest ta bajka. Serdeczności Adelinko!

      Usuń
  9. Po przerwie znowu czytam i od razu trafiam na ten post- pozytywny, mądry i z Szustakiem i Litzą... I te piękne bieszczadzkie zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do o. Adama trafiłam chyba od Ciebie i dziękuję. Mnie nie udało sie pojechać w Bieszczady ale córcia wróciła zachwycona, z apetytem na więcej. Taaaka tam zima !!!

      Usuń
  10. Znam te przypowiesc o wilkach i jakze trafna jest. Kiedy czlowiek jest mlody, to miota sie i walczy. Wielka sztuka jest aby pokonac bestie i nie karmic jej. Niestety nie wszystkim to sie udaje, stad tyle sprzenosci w nas, ludziach.
    Wszystkiego dobrego Krystynko, Bieszczady cudne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mnóstwo sprzeczności i anioł i diabeł w jednym ciele, Nie myślę że się uda zagłodzić złego ale próbować trzeba Renatko, z całych sił i mocy. Bieszczady cudne, ja nie dojechałam ale córcia oczarowana. Przyjemnych podróży!

      Usuń
  11. Może i mam 14 lat, a tutaj wypowiadają się osoby starsze, ale sądze że gdy się rodzimy zawsze jeden wilk jest silniejszy i pcha się do miski ,a na to jacy się rodzimy już nie mamy wpływu.Jeśli to stwierdzenie pojawiło się wześniej to przepraszam nie czytałam wszystkich komentarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miła 14 latko. Może i silniejszy pcha się do miski ale oba lubią inne smaki i tym możemy sterować. Jak dajesz radość, spokój, życzliwość to z tak wypełnionej miski czarny nie będzie jadł. Pozdrawiam najserdeczniej i dziękuję, że zaglądnęłaś do Babci Krysi.

      Usuń