motyle

czwartek, 9 kwietnia 2015

Trzy światy


Mój świat zimowy to Moje Mieszkanie w bloku, w maleńkim miasteczku o radosnej i cudownej nazwie. Spokojnie, sennie, bezpiecznie, leniwie i chociaż wszystkie zdobycze cywilizacyjne w zasięgu ręki i wzroku..... za dużo czasu na myślenie. Nie byłoby źle, gdyby pozytywne ale tu opadają mnie żale za przeszłość i lęki o przyszłość, zatroskanie, zamartwianie o siebie, rodzinę, przyjaciół. Olaboga, co to będzie? Dobrze, że jeszcze nie, o kraj i świat. Noce niespokojne i sny trudne. Życie zwyczajne, codzienne by nie rzec nudne.

Mój świat letni to Moja Chatta nieopodal lasów, nad czystym potokiem, w pobliżu zamulonego zalewu. Spokojnie, pracowicie, w rytmie dni, nocy i pór roku. Bez zegarka, TV, internetu, rachunków, zobowiązań ... Przecudne ranki, dobre dni, czarowne zmierzchy i magiczne wieczory. Więc dlaczego tutaj też noce przerywane bezsennością i sny niepiękne.

Mój świat świąteczny to piękny, przestronny, pełen światła Dom Moich Dzieci, na skraju starodrzewu. Pełen wysokich od sufitu do podłogi okien. Zapraszający ale bezpieczny. Otwieram wielkie okno, jeden krok i już jestem na trawie. Pełen bliskich ludzi, gwaru, ruchu, muzyki, śmiechu, zapachów ... Rodzinnie, zdrowo i sportowo. Czyściutko i pracowicie.  Dla mnie to egzotyka, mocne emocje, wielkie zadziwienia, ważne lekcje. Moje dzieci i moje Wnuki ale nie moja codzienność, nie moje klimaty, nie moja bajka. Więc dlaczego śpię tu długo i spokojnie, śnię niewiele ale zawsze są to dobre sny. Gdy wnusio pyta rano: "sen czy koszmar babciu", od razu, zgodnie z prawdą, odpowiadam: "sen wnusiu, piękny sen".
Czas wyjątkowy, świąteczny, rodzinny. W pięknym miejscu, ze wspaniałymi ludźmi. Więc dlaczego cni mi się za swoją codziennością, zwyczajnością, samotnością ..... 
Te światy przenikają się wzajemnie, w zimie czasem w Chatcie, w lecie często w Mieszkaniu a i w Domu nie tylko w święta. Jestem szczęściarą !!! Więc dlaczego nie zawsze szczęśliwą? Ale to już inna bajka i inny post, niekoniecznie. 

21 komentarzy:

  1. Człowiek się przyzwyczaja do swoich strachów i gdy ich ni ma, odczuwa dyskomfort he he. Taki paradoks, ale jesteśmy jednym wielkim paradoksem. Z tym, ze lepiej się nad tym nie zastanawiać, bo z tego złe sny ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem Tobie zabrało się na filozofowanie i pewnie masz swoją rację. Ale ja z chęcią bym się pozbyła tych strachów i nie czułabym ani ich braku, ani dyskomfortu, ani tęsknoty za nimi. A kysz !

      Usuń
  2. Bo człowiekowi trudno dogodzić. Zawsze w miodzie musi sie znaleźc przysłowiowa łyzka dziegciu. I moze o to chodzi, by zycie miało zróznicowany smak? By zastanawiać sie i starać zrozumieć siebie, innych, dlaczego tak sie nam to zycie potoczyło a nie inaczej?
    Znajdź mi kogos Krystynko, kto zawsze jest szczęsliwy i wciaz ma dobre sny! Nawet dzieci miewają koszmary. Otacza nas tyle codziennych bodźców. Mamy tyle przeróznych przezyć i wspomnień. A wszystko w nas kłębi sie i kłębi bez końca. W chattcie Ci dobrze, ale troszke samotnie. Jednak gdy wyjedziesz z niej do rodziny, to nawet ta samotnosc okazuje sie pożądaną wartością. Czyli wszystko jest na cos potrzebne. Człowiekowi czasem potrzeba odmiany by cos zrozumiec, docenić, zobaczyc w innym świetle.
    Liczą się chwile, gdy zdajemy sobie z tego sprawę. gdy w duszy chwilowe ukojenie i poczucie szczęscia. Za chwilę to zniknie, ale póki jest - niech trwa jak najdłużej.
    Świat jest słodko-gorzki. Mroczno-świetlisty. Tak już widocznie musi być.
    Słonko dzisiaj cudne od rana. Niech zsyła nam dobre mysli i spokój duszy. Niech napełnia energią do działania.
    Ściskam Cie serdecznie, wrazliwa duszo!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleńko, ja wcale nie narzekam, może tak wyszło nienaumyślnie ale jestem wdzięczna losowi i niebu za dobre życie, dary i łaski. To raczej z siebie nie jestem zadowolona, bo konsekwencje wyborów, jakich dokonałam w przeszłości, ponoszę nie tylko ja. I tu mnie boli.
      Chciałabym żyć i być, tylko tu i teraz, jak radzą mędrcy, ale to niełatwe. Przynajmniej dla mnie.
      U nas, na zachodzie, też cudne światło i mirabelki kwitną białą chmurą i dywan żółtych różności ściele się pod stopami w czasie spaceru. Uściski dla Was!

      Usuń
  3. Myślenia, niestety, nie da się wyłączyć. A każdy ma w duszy okruszki szkła, które się przez życie nazbierały... Co gorsza, najtrudniej sobie poradzić z przeszłością, na którą nie mamy już absolutnie żadnego wpływu.
    Czasem chciałoby się cofnąć czas... Trudno się pogodzić z tym, że tamta decyzja, którą teraz może przeklinamy, w tamtej chwili wydawała się najlepsza... Skomplikowane i boli...
    No, ale nie będę Ci marudzić... :)
    Cudne masz Te swoje światy i pięknie o nich piszesz. A że wiosna w końcu zawitała, to będzie coraz piękniej. :)))
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie marudzisz Grażko, tylko widzę że rozumiesz i może też coś takiego masz. Jak wielu. Ale teraz cieszmy się wiosną i nadzieją. Pozdrawiam wiosennie i ciepło.

      Usuń
    2. Ja jeszcze na inny temat: co jest w tej lewej galaretce na pierwszym zdjęciu? Bo mnie to gnębi. :))) Próbowałam zgadywać, ale się poddaję. :) Chociaż kojarzy mi się z tartym jabłkiem.
      Serdeczności :)

      Usuń
    3. Masz rację Grażko, jabłko. Troszkę już przywiędnięte, po utarciu i zalaniu galaretką odzyskało smak, aromat i oddało swoje walory i witaminy. Wspaniałe drugie życie zwiędłego jabłuszka!

      Usuń
  4. A już myślałam, że znowu białe obsypało drzewko, a to mirabelka kwitnie; widziałam już brzoskwinię na różowo, a czereśnie już w blokach startowych; nie ma rady, trzeba żyć w tych naszych różnych światach, a chciałoby się w jednym i spokojnie; nie wybrałaś życia przy dzieciach, jesteś niezależna, wolna i sama dysponujesz swoim czasem; podziwiam Cię choćby tylko za to, że nigdy się nie nudzisz, ale "podkadzę" jeszcze raz: ludzie inteligentni się NIE NUDZĄ!!!! pozdrawiam i już ruszam ciąć trzcinki dla murarek, sporo za późno, ale może zdążą je zasiedlić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mirabelek Ci obok nich dostatek, prawdziwe eldorado a teraz istne panny młode.
      Bierz co chcesz - i płać za to. Więc wzięłam co chciałam i mam rozmaitość i przygody. Witaj w klubie Maryś bo Ty też nie nudzisz się ani chwili a czasem nawet wręcz przeciwnie, tyle w Tobie ciekawości, zainteresowań i pasji. Dobrej roboty przy trzcinkach :-)

      Usuń
  5. Trzy swiaty, kazdy inny i potrzebny. Najwazniejsze jest to, ze potrafisz je polaczyc w calosc.
    Jesli chodzi o wybory, to chyba kazdy z nas ma wiele watpliwosci czy dokonal wlasciwych.
    Wszystkiego dobrego Krystynko, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi wyborami tak jest, że dokonujemy ich w najlepszej wierze, według aktualnej wiedzy a potem, gdy już znamy konsekwencje, okazują się czasem nietrafione i złe. Takie życie?

      Usuń
  6. Bo z tym szczęściem właśnie tak jest. Że nawet jak jesteśmy szczęściarzami życiowymi i doskonale o tym wiemy, to i tak zwykle nie umiemy tego docenić. Podobno mieszkańcy Afryki mają z tym mniejszy problem - tam nawet ci żyjący w największym ubóstwie, chorzy i skrzywdzeni przez życie, cały czas się uśmiechają i są szczęśliwi. Gdzieś kiedyś słuchałam mądrego wykładu uczonych od szczęścia, że 50% szczęścia to uwarunkowania genetyczne, 10% to okoliczności i tylko (albo aż) 40% szczęścia zależy od nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkańcy Afryki, Azji, Ameryki południowej ... Może to sprawa klimatu a może oczekiwań. Mają niewiele, żyją chwilą. A my, z tą naszą cywilizacją konsumpcyjną planujemy, zarządzamy, kontrolujemy i ... stresy, depresje.
      40 % od nas zależy? To optymistycznie czy pesymistycznie?

      Usuń
    2. Sama możesz wybrać, czy to dla Ciebie optymistycznie czy pesymistycznie ;)
      Skoro na genetykę ani okoliczności zewnętrzne nie mamy wpływu, to może warto skupić się na tym, gdzie ten wpływ mamy :)

      Usuń
    3. Głowa to wie Tino, po różnych warsztatach i zgrupowaniach ale gdy emocje biorą górę, cała wiedza na nic. Skupiamy się tam, gdzie boli najbardziej a to najczęściej są lęki, strachy, poczucie winy ....

      Usuń
  7. Oj, cos mi się wydaje, że te koszmary nocne to podświadomy lęk przed samotnością. Cóż, niewiele można na to poradzić. To ten gorszy aspekt bycia bardzo dojrzale dorosłym :-(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To lęk Aniu ale nie przed samotnością. Nie chcę tu go nazywać by nie przydawać mu mocy ale to ma coś wspólnego z niedojrzałą dorosłością :-(

      Usuń
  8. To oznacza, że częściej musisz odwiedzać rodzinę... albo być może brak Ci kogoś, kto by się zaopiekował Tobą? Samotność z wyboru, ale może jednak przydałby się ktoś od serca i sny byłyby piękniejsze i obaw mniej. Tak tylko rzuciłam luźną myśl, bo temat trudny...

    Pozdrawiam serdecznie z lodowatej Skarpy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaopiekowana i bezpieczna. Wszechświat czule troszczy się o mnie a ja rozdzielam włos na czworo i komplikuję. Sorry, taki mamy charakterek.
      Pozdrowienia z ciepłego i fiołkowego Skraju !

      Usuń