motyle

środa, 31 grudnia 2014

Spacer na krawędzi Starego i Nowego

Zamiast podsumowania, zdjęcia ze spaceru, jeszcze nieośnieżone, na krawędzi Starego i Nowego.
Ścieżką do elfów, wzdłuż osamotnionego i pustego kręgu.

W poprzek potoku przez mosteczek.

Obok bajkowego domku.

Powrót obok resztek folwarku, przed wojną najgospodarniejszego na Zdolnym Śląsku

 Spokojnie pasących się koni

Oblepionych jemiołą drzew

 Wzdłuż potoku drogą hobbitów

 I tak zatoczyłam wielkie koło

Zaczęłam pochmurnym przedpołudniem a skończyłam słonecznym popołudniem.

ZDROWIA I ZADOWOLENIA W NOWYM ROKU !!!

niedziela, 28 grudnia 2014

Poświątecznie ale jeszcze nie codziennie

1. Zrobiłam dwie setki uszek z farszem z borowików. Malusieńkich, takich na jeden kąsek, wykrawanych od małego kilonka. I jeszcze ponad setkę pierogów. Dla siebie bym tego za nic nie zrobiła ale dla ukochanych ... z radością!

2. Blog ma swoistą magię. Pożaliłam się tu, że moja kaseta z czerwonymi gitarami prawie kaput i pod choinką czekał na mnie, pośród wielu, taki prezent.

3. "Bycie dziadkiem dostarcza przyjemności rodzicielstwa bez jego obowiązków. Wnukom przyglądam się z niespiesznym zachwytem" - pisał John Updike. Bycie babcią to podwójna przyjemność i zachwyt. O wnuki się nie troskam bardzo bo to rola rodziców. A dzieci. nawet kiedy mają około czterdziestki, chciałoby się ochraniać przed wszelkim złem tego świata. Kocham bardzo i i troskam się ..... niepotrzebnie.

4. Spanie na poddaszu ma szczególny urok. W wietrzne noce coś gwizdało, szumiało, trzepotało. szurało .... a na mięciutkim materacu, pod cieplutką, kraciastą kołderką i błękitnym kocykiem, miło i bezpiecznie.
Wszystkim za życzenia bardzo serdecznie dziękuję,

środa, 17 grudnia 2014

Spacery, zupy i pastorałki

Po trzech dniach radosnego nic nierobienia (nie mylić z lenistwem), następne trzy dni pracowite, chociaż umiarkowanie. Takie tam sprawy konieczne i porządkowe, przed wyjazdem na zachód. W niedzielę spacer z Przyjaciółką, długi, ponad trzygodzinny. Zdjęcia niezbyt udane ale spotkanie cudowne, ciepłe i smakowite. 
                                               
Czerwone Gitary - "Dzień jeden w roku" - to moja ulubiona od lat przedświąteczna kaseta, zdarta już i z szumami ale ukochana od lat siedemdziesiątych. Poproszę wnuka, może mi ją jakoś skopiuje na lepszy nośnik. To pastorałki, rodzaj kolęd czerpiących z pobożności ludowej, o wesołym charakterze, takie do śpiewania i nucenia w grudniu. Najlepiej się sprawdzają przy sprzątaniu, odkurzaniu, gotowaniu, jedzeniu ... gdy za oknem biało i mroźno a w domu ciepło i przytulnie. Ale nawet w takie dni jak ostatnio też potrafią przywołać to radosne oczekiwanie ..... na śnieg, Wigilię, Narodzenie.
Gotuję głównie zupy jarzynowe, zwane od jarzyny wiodącej pomidorową, kapuśniaczkiem, barszczem, kalafiorową, fasolową ..... a czasem najdzie mnie na gołąbki i wtedy zwijam kilkanaście i jem prawie cały tydzień, tylko zmieniając sosy. 

Jutro chyba, może, kuknę na dzień do chatty, sprawdzić przed wyjazdem jak się sprawuje i czy coś nie zaniedbałam ostatnio przed wyjazdem. Każdy pretekst dobry by bryknąć do Brzózy.