motyle

piątek, 24 października 2014

Inspiracje, postanowienia i rekomendacja

Dwa tygodnie minęło szybko, za szybko. Tak to jest z dobrym czasem. Ale zostały postanowienia i inspiracje.


1. INSPIRACJE
Wyjazd, urlop, wakacje, sanatorium ( podobno też) mają swoje prawa. To oderwanie od codzienności rutyny, obowiązków ... nakarmią, zorganizują dzień, wygłaskają ..... i w tej szczęśliwości głupie myśli przychodzą do głowy, między innymi ta, by tutaj kupić domek. Ale spacery po okolicy podsunęły mi wiele inspiracji do doskonalenia otoczenia mojej chatty. Inspiracji co do pomysłu i idei, bo już wykonanie nie zawsze mnie zachwyca, zrobię to po swojemu.


2. POSTANOWIENIA
Rower tak! We wtorek wsiadłam na rower pierwszy raz po jedenastoletniej przerwie. Na nie swój rower. Siodełko miał za wysoko więc przewalałam się pupą w lewo i w prawo polerując siodełko do błysku i ćwicząc mięśnie bioder. Wymieniłam rower na inny, siodełko na dobrej wysokości ale skoszone do przodu więc by się na nim utrzymać i nie zjeżdżać do przodu uruchamiałam wszystkie mięśnie w obrębie miednicy chyba łącznie z mięśniami Kegla. Następny miał siodełko w porządku ale pedał popękany, ledwo trzymał się na tulejce i stale zsuwała mi się stopa, więc raz wyczesałam o glebę i obdarłam kolano a raz nie zmieściłam się między drzewami i posiniaczyłam to i owo. Rower nie doznał uszczerbku, ja tak. Na wszystkich jeździłam za szybko bo jak tylko zwalniałam, zaczynałam jechać slalomem, wszystkie kierownice jakieś za luźne. A hamulce znowu za twarde i oporne. Po godzinie takich jazd wracałam spocona do bielizny, wygimnastykowana i sponiewierana. Zdumiona patrzyłam na stare babcie, które na luziku, wolniutko i prościutko jeździły po wsi. Trening czyni mistrza, ostatni wszystko miał w porządku, jechałam po lesie a więc wolno a i tak wróciłam spocona i wygimnastykowana. Z podziwem i szacunkiem myślę o Zięciu i Wnuku, którzy w dwa dni przejechali prawie 500 km z Wrocławia do Rzeszowa.

Dieta tak! Bardziej makrobiotyczna niż owocowo-warzywna. Więcej kasz, zbóż, fasoli, ryb, warzyw, reszta też ale w mniejszych ilościach. Może raz w tygodniu post sokowy. I podoba mi się cała ta holistyczna filozofia makrobiotyki: "Tradycyjne i podstawowe zasady makrobiotyki to: spożywanie większej ilości pełnych ziaren, fasolek i świeżych warzyw, duża różnorodność przygotowywanych potraw, tradycyjne metody gotowania, regularne jedzenie mniejszej ilości, dłuższe przeżuwanie, aktywność ruchowa, pozytywne podejście do życia." 
Gimnastyka tak! Zwłaszcza poranna, na balkonie (będą mieli sąsiedzi uciechę), lub przy otwartym oknie. A w chatcie obowiązkowo na tarasie.

3. REKOMENDACJA
Wszyscy mili, grzeczni, uczynni, serdeczni. I personel i uczestnicy. Człowiek czuje się zaopiekowany i dopieszczony.
Można powiedzieć i napisać setki słów pochwalnych, że pięknie, czarownie, wspaniale, ślicznie, zdrowo, serdecznie, zachwycająco, interesująco, skutecznie .... ale przebije je jeden argument. Zapisałam się na turnus majowy w 2015 roku. Za pół roku znowu tu przyjeżdżam. Czy to nie najlepsza rekomendacja!!!
A zastanawiałam się w pierwszym dniu, po co przyjeżdżać wielokrotnie jeśli dieta tak skuteczna. Po zdrowie i radość.

Przez dwa tygodnie opadły wszystkie liście z kolorowego drzewka w Domu Ojca Pio. I wiele razy cudnie zachodziło słońce przed domkiem nr 2.

Czy wiecie jaka jest dynia rekordzistka Polski na 2014 rok? A ja wiem i mam wieści z pierwszej ręki od córeńki i wnusia.

12 komentarzy:

  1. Rower pierwszorzędna rzecz! Do tego czytaczek i niepotrzebna Ci kuchenka :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cesiu, ja na niegotowanych jarzynach mogę maximum tydzień i ani dnia dłużej więc jednak kuchenka niezbędna. Bardziej nawet niż rower i czytaczek razem wzięte.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. A jednak cztery posty trwał ten turnus, więc może wcale nie tak zleciał.

      Usuń
  3. Za nami chodzi już od kilku lat inspiracja 5-6, tak zabezpieczyć werandę na zimę to marzenie, bo zawsze nam śniegu nawiewa zaspę pod drzwiami, a wschodni wiatr okropnie mrozi; a tu okienka, jasno, cieplej, a po zimie zwinąć wszystko w ruloniki; niesamowite wagi dyń, czym trzeba je traktować, żeby tak urosły? śpiewać im, głaskać, przytulać? pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem ciekawa gdzie takie szyją, ile to kosztuje i dlaczego tak drogo? Z daleka wyglądało jak brezent lub surówka.
      Mam podejrzenie że to chemia, obym się myliła, może to dopieszczanie. Serdeczności.

      Usuń
  4. Inspiracje, rozjeżdżajki, zachwycajki :--)) udany wyjazd, bo jest i rekomendacja, super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo udany Dominiko, prawie tak tam doskonale, jak wyobrażam sobie u Ciebie. A wiesz, że zachwycony klient zawsze wraca :-)))

      Usuń
  5. Zachwycona jestem wszystkim co opowiadasz i pokazujesz na ślicznych fotkach. Zamarzyłam o tym miejscu i odpoczynku tam. Pozdrawiam cieplutko. K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo miejsce jest zachwycające, przynajmniej dla mnie.
      Pomyślimy o tym terminie w 2015 r i cosik zorganizujemy. Jak los da. Przytulam

      Usuń
  6. Kusicielka... :))) Myśl o odpoczynku coraz bardziej mnie nęci. :))) Tylko maj mam nieco zajęty... (A możesz mi na @ podać termin?) No i jest jeszcze jedno miejsce, które zawsze mnie ciągnie, bo tam jest cudownie i dusza mi odpoczywa - Nałęczów. Wiem, byłam tam kilka razy, ale jeszcze chociaż raz chciałam go zobaczyć.
    Te dynie to chyba potraktowane zaklęciem żarłoczności. :)))
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podam jak tylko się rozpakuję.
      Dla mnie cały ten urokliwy trójkąt czyli Kazimierz, Nałęczów, Puławy i jeszcze Sandomierz po drodze.
      Na pewno czymś potraktowane ale czy jeszcze smaczne?

      Usuń