motyle

środa, 24 lipca 2013

"OGRODY DOŚWIADCZEŃ"


 W planie całodniowa wycieczka do Wrocka, jak zwykle okolice Rynku ale też humanitarium na peryferiach. Humanitarium czyli ogrody doświadczeń. Porcja wiedzy może niewielka ale podana w ciekawej, przystępnej formie. Zaliczone, zobaczone, obfotografowane i przetestowane. Szkoda tylko, że na przeciwległym końcu wielkiego Wrocławia. Trzy środki lokomocji, wsiadka i wysiadka i dwie przesiadki, razem dwie godziny tam  ....i dwie spowrotem. Więcej niż trwało zwiedzanie. Ja bym wolała może do botanicznego ale jak się patrzy na radość wnusia to serce rośnie i nie żal niczego !!! 

10 komentarzy:

  1. Ale radocha dla wnuka..widać tę radość na Jego buźce:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wieku oblicze jeszcze szczere i spontaniczne, co w głowie to na buzi i w całej postaci. Kiedyś wnusio powiedział przy wyjeździe: Babciu, bez ciebie cały jestem wielkim smutkiem. Tak własnie dzieci czują, szkoda, że to przechodzi z wiekiem.

      Usuń
  2. Witam ...
    jaki wnuczek radosny ,aż miło patrzeć ...
    wpadłam tu podglądając piękne komentarze u Loyal Pat ...
    jest tu tyle fajnych i wartościowych blogów a co najważniejsze czuje tutaj ludzi pięknych duszą :-)
    pozdrawiam pięknie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wtrącę się:):) Jak to fajnie,że choćby poprzez komentarze możemy dotrzeć do kolejnych fajnych, ciekawych Osób
      Pozdrawiam WAS Obie Panie:):)

      Usuń
    2. Dziękuję za komplement w imieniu własnym i pięknych duszą.
      Ja też czasem zboczę i zabłądzę w listę zaprzyjaźnionych blogów i znikam z realnego świata na kilka godzin. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Krystynko, ja również wolałabym botaniczne, ale czego nie robi się dla dzieci, buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dużo się robi Dominiko, czasem może nawet za dużo?. Ale radości naszych ukochanych są przecież naszymi. Przytulam.

      Usuń
  4. Krystyno, nie mam jeszcze wnuków, ale do jakich poświęceń byłabym zdolna? pewnie tak jak Ty, dla radości w oczach poszłabym i w takie miejsce, chociaż też wolałabym w botaniczne; a czy wnuki zawitają do Brzózy, do babci? serdeczności ślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż takie wielkie poświęcenie to nie było bo bawiłam się nadspodziewanie świetnie ale to prawda, że to nie moje klimaty.
      Zawitają ale jeszcze nie wiemy kiedy i na ile. Od tylu spraw to zależy, że i zaplanować trudno. Pozdrawiam upalnie!

      Usuń