motyle

wtorek, 14 lutego 2017

Znowu włamanie :-(((

Ponad pięć lat temu to już było, jeszcze w starym domeczku. Tak samiusieńko, więc teraz już nawet nie powtarzam, jak ktoś chce to niech zaglądnie, nic dodać, nic ująć, tylko emocje silniejsze. Chatta inna a złodziej ten sam i poszkodowana ta sama. Jakieś fatum czy co!

       Wtedy było łatwiej, byłam młodsza, silniejsza, wyrozumialsza, właściwie żegnałam się z domeczkiem bo już miałam chattę, zbliżała się rocznica Bynia i w dodatku zalał mnie w mieszkaniu sąsiad. Wszystko naraz się zwaliło i na wkurzanie się włamaniem pozostała tylko część emocji. I fakt, że zanocowałam od razu, to jak wsiąść na rower zaraz po upadku, nie ma wtedy miejsca na rozpamiętywanie, nakręcanie się, strach czy obrzydzenie. To się nie utrwala.

       Tym razem nie mam takiej mocy i łagodności, nie zdobyłam się na zanocowanie w sprofanowanej, zbrukanej, splugawionej chatcie. I nie pomogło to, że nauczona poprzednim doświadczeniem zamykałam okiennice, bo i je rozwalono i szybę zbito by dostać się do wnętrza. W izbie nocowano kilka dni, ktoś spał w moim łóżeczku, ktoś siedział w moim foteliku, ktoś palił w moim piecyku, ktoś jadł z moich miseczek. I nie to najgorsze, tylko to, że ten ktoś to wandal, brudas, flejtuch, niechluj ..... Garnki i patelnie poprzypalane, talerze i sztućce popaprane, wszędzie pełno petów, butelek, puszek, śmieci. I najmniejsza szkoda w tym, że ukradł sprzęt elektryczny, ten chyba odzyskam, bo złapano wandala i to ten sam co 5 lat temu.
Powyrzucałam w zmrożony śnieg garnki, patelnie, miseczki, talerze, sztućce .... Zamiotłam pety i śmieci, tyle by się nie psuło i nie śmierdziało. Jeszcze nie tknęłam pościeli, koców, ciuchów. Jeszcze nie pozaglądałam dokładnie by oszacować straty. Narazie zamknęłam jak umiałam i  ..... uciekłam.

Na dziś: jestem zbrzydzona i zniechęcona ale aktywna, załatwiam formalności bo zgłosiłam policji i ubezpieczycielowi. Jak to załatwię będzie "czas na nabieranie dystansu, studzenie emocji, przeszacowanie wartości i wyciąganie wniosków".
Na dziś: kraty          - tak
              monitoring - tak
              security      - tak
Do czego to doszło, myślę o zamknięciu się w twierdzy, a tego nienawidzę. No bo jak nie to, to sprzedać i uciekać? I dlaczego ma wygrać ten, co krzywdzi a skrzywdzony podkulić ogon i uciekać! Policja i ubezpieczyciel bagatelizują straty niematerialne a dla mnie właśnie te są najważniejsze. Policja ma satysfakcję bo złapała wandala i złodzieja, odzyskała łupy i pójdzie on siedzieć na kilka miesięcy, w ciepłej i suchej celi, z telewizorem, łaźnią, siłownią ...., za nasze, niemałe pieniądze. Ubezpieczyciel zawierał umowę w kilka minut a teraz żąda dokumentów, aktów notarialnych, faktur, kopii, zdjęć ...

A wokół biało, czysto i niewinnie. A tu czas Walentynek, miłości i spokoju.
Kuźwa mać!!!

22 komentarze:

  1. Tragedia! To w głowie sie nie mieści! Krew mnie zalewa na takie cos! Jesli mozna jakos Ci pomóc, Krystynko, to wal do nas jak w dym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znieczulam się grzańcem galicyjskim, wtedy pomogło to może i teraz. Nic chatta nie winna a jednak narazie nie chcę jej widzieć. Potrzebuję rady, jak się ustrzec TEGO w przyszłości.

      Usuń
  2. współczuję, znam ten ból bo i my mieliśmy włamanie ostatniej zimy przed zamieszkaniem na stałe.....życzę mimo wszystko miłości i spokoju....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narazie daleko mi do miłości i spokoju, dominuje pragnienie zemsty typu oko za oko

      Usuń
  3. Okropne, bardzo Ci wspolczuje. W Twoim ukochanym miejscu, w Twojej ukochanej chatce byl taki niechlujny ktos, obcy, to musi bolec. Tak, musisz zrobic wszystko zeby nigdy wiecej sie to nie powtorzylo, kraty w oknach, solidne zabezpieczenie drzwi. Pamietam to wlamanie z przeszlosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Teresko to tak bardzo boli, że w mojej ukochanej chatcie. To jak gwałt. Jeśli zdecyduję się tu wrócić, to może wszelkie zabezpieczenia, bez względu na koszty

      Usuń
  4. O rany, tak mi przykro. Przyszłam się ogrzać przy kominku, a tu... takie wiadomości.
    Znam to uczucie, to nawet nie jest strach, to niepewność, brak poczucia bezpieczeństwa.
    Bezsilność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narazie nie potrafię zdefiniować emocji, tyle ich kłębi się we mnie. To bezsilność, zawód, rozczarowanie ...

      Usuń
  5. Współczuję. Tak samo odczuwam obcość miejsca po włamaniu
    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby miejsce nic nie winne a jednak obce, zbrukane, zbezczeszczone .....
      Też PO

      Usuń
  6. Podzielam Twój smutek, rozgoryczenie, a może nawet bezsilność, i jak tu mieć wiarę w ludzi? "podłość ludzka nie zna granic", to cytat z jakiegoś polskiego filmu z B.Dykiel w roli głównej, ale jakże mi tu pasuje; w końcu można ochronę, kraty, alarmy, ale gdzieś zniknie przyjemność, a pojawi się uczucie zagrożenia; do licha, aż to bandziory, wszędzie tacy są, niszczą spokój ludziom, bardzo Ci współczuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki jest sposób Maryś, by się Tego ustrzec w przyszłości? Dwa razy ten sam wandal, głupi ale cwany. Gdybym dziś go dorwała to tak bym go załatwiła, że nigdy by już nie mógł mieć dzieci. Ale te złe emocje szybko opadną, taką mam nadzieję. Zemsta nie jest dobrym rozwiązaniem, trzeba pomyśleć nad zabezpieczeniem

      Usuń
  7. To straszne co Cię spotkało! Rozumiem Cię doskonale! Byłam wielokrotnie okradana. Straszne, że nikt strat w psychice nie zrekompensuje! Zostaje wyrwa i bezsilność! Jak tu się zabezpieczyć przed kolejnym napadem?
    Trzymaj się kochana!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj to faktycznie zmartwienia masz sporo.Krysiu dobrze ,że nie było Ciebie .Bo różnie to mogło by być.Musisz koniecznie zabezpieczyć domek ,jak pisałaś..Dobrze ,że go złapali..Może taka odsiadka soc go nauczy ..Ja to takim dałabym pod nadzorem karę ,naprawić szkody,odkupi NOWY SPRZĘT.A STARY NIECH SOBIE BIERZE.Do tego walnęłabym dość dużą karę ...To by było lepsze od odsiadki..Więcej by go nauczyło i może nawet zabolało...Trzymaj się kochana i jakby nie było ,my kobiety ,jak roboty..damy radę Krysienko::)♥♥

    OdpowiedzUsuń
  9. No ręce opadają! Co za parszywiec! Ale tak, jak pisze Danka, dobrze że Ciebie nie było.
    Nie wiem, co Ci doradzić, bo to trudne i emocje silne.
    Przesyłam ciepłe myśli i pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Krystynko,
    jak wielka przykrość Cię spotkała zrozumie tylko ten, kto sam tego doznał. To poczucie zbrukania, wstrętnej lepkości od dotyku obcych rąk....
    Włamania do opuszczonych zimą letnich domów to nagminne, niestety, zjawisko. Jaka rada? Lepsze zabezpieczenie, choć kosztowne, trochę pomoże. Dość skuteczny jest wyjący alarm, bo odstrasza przypadkowych amatorów życia na cudzy koszt. Ja postawiłam jednak na...sąsiadów. W małych miejscowościach nie ma anonimowości wielkich miast. Zawsze ktoś coś zobaczy. Spotkajcie się, pogadajcie, poproś o telefon, jeśli zauważą, że ktoś obcy się kręci w okolicy.
    „Jeśli zdecyduję się tu wrócić...” - Krystynko, przecież to Twoje ukochane Schronisko dla Serca, Duszy i Ciała! Nie pozwól sobie tego zabrać! Jesteś dzielna, potrafisz przywrócić temu miejscu jego niezwykłość.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że wiem , jak się czujesz. Przeżyłam wiele lat temu kradzież w swoim domu. I to kradzież na pasówkę. Znam złodzieja. I pamiętam jak się czułam . To było przekroczenie moich granic intymności...Każda kradzież, każde włamanie zostawia po sobie ślad zbrukania. Przeżyłam też parę kradzieży pieniędzy z torebki. Najbardziej zabolała mnie taka po powodzi, gdy zostałam zalana i straciłam w zasadzie większość rzeczy , mebli i urządzeń.
    Pieniądze z wypłaty wiozłam autobusem do domu i ktoś mi je ukradł. Poczułam się podwójnie skrzywdzona; przez naturę i człowieka, ale wtedy pomyślałam ;" a może i on niczego nie ma, może też woda zalała mu dom..." i jakoś przeszłam nad tym do porządku dziennego.
    Bardzo mi przykro, że to się tobie przydarzyło i że takie rzeczy się dzieją. Tym bardziej jest to przykre, że złodziej nie tylko zabiera, ale bezmyślnie niszczy Twoje rzeczy ... Myślę, że masz rację: pomimo iż to budowanie wieży dla złotowłosej, nie ma wyjścia, musisz
    zabezpieczyć chatkę tak, aby ponowne włamanie nie było możliwe. pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Po Twoim komentarzu na moim blogu czulam, ze cos sie stalo. Krysiu, bardzo, bardzo Ci wspolczuje.
    To jest po prostu dranstwo! Z tego co piszesz, to wstretny gad ktory juz wczesniej wlamal sie do Twojej chatki. Wiedzial do kogo sie wlamuje, no nogi z dupy powyrywac, to malo!
    I to sie nazywa czlowiek! Swolocz najgorszego sortu, bo inaczej tego nie mozna nazwac.

    Nie poddawj sie, to jest Twoje miejsce ktore ukochalas. Nie pozwol go sobie odebrac, przytulam mocno - trzymaj sie!

    OdpowiedzUsuń
  13. O nie, co za chamstwo. Ten wandal przyznał się do poprzedniego włamania czy to Ty wydedukowałaś, że to on?
    Trzymaj się Krystynko, choć wiem że to bardzo trudne, Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiem co czujesz. Przeżyłam to dwa razy na ogródkach działkowych. Pierwszy raz jakoś się rozeszło, ale za drugim razem straciłam serce do miejsca i sprzedałam. Wiem miejsce nic nie winne, ale ja nie chciałam pracować na złodziei i denerwować się czy przyjdą po raz trzeci

    OdpowiedzUsuń
  15. Ktoś przybył, wszedł i ... się rozgościł. Mało tego poczuł się jak w domu. Widocznie takie przytulne, miłe pomieszczenia to nie jego klimaty, skoro zrobił i pozostawił po sobie chlew.
    Przykre to, gdy ktoś przychodzi i bezcześci czyjś azyl.

    OdpowiedzUsuń
  16. Najmilejsi goście! Nie odpisuję Wam osobno, bo jestem w niedoczasie ale czytam dokładnie Wasze sugestie i notuje w pamięci.
    TZ - strat w psychice nie rekompensują u Nas, podobno gdzieś tam w Ameryce i owszem.
    Danko - to lump, nigdy nie pracował i nic nie ma, może sobie bimbać na odszkodowanie bo i tak nie ma z czego. A po najdłuższym życiu dostanie emeryturę socjalną, niewiele mniejszą niż moja, choć ja pracowałam ponad 30 lat. Takie dziwne prawo.
    Grażko - gdybym była to bym mu krzywdę zrobiła i wtedy ja poszłabym siedzieć.
    Teńko - to specyficzne miejsce, letnisko, w zimie nie ma tam prawie nikogo. A ten menel to miejscowy. swoi go kryją.
    Bozenko - i ja tak pierwszy raz myślałam, że biedny i nie ma się gdzie podziać ale dlaczego napaskudził, zniszczył, nabrudził?
    Renatko - w międzyczasie zmieniałam domek, to przypadek, że znowu na mnie trafiło w innej chatcie ale podobno nie ma przypadków?
    Dominiko - policjant mi powiedział, że to ciągle ten sam i co go zamkną, potem wypuszczą bo szkodliwość niewielka. Taki sposób na życie na koszt państwa i nas.
    Graszko - teraz, na świeżo i ja myślę o sprzedaży, bo to już drugi raz. Ale miejsce cudne, urokliwe a jam już niemłoda i za sztywna na zmiany, nawet te dobre.
    DJ - Właśnie, może za miłe i za przytulne, może trzeba na zimę zabrać wszystko a przyjeżdżać z plecakiem i koszem a nie z torebką i koszyczkiem

    OdpowiedzUsuń