motyle

sobota, 3 września 2016

Prace 'na swoim'

Poweselała i rozkołysała się chatta, bo przyjechał pomóc Babci pierworodny, przystojny i kochany Wnuk. Pracuje dokładnie, z zaangażowaniem i pomysłowo, bo to przecież też jakby dla siebie.
Malując ścianę zachodnią uciekamy przed słońcem bo już wiem, że nagrzaną ścianę źle się maluje. Na szczęście malowanie ściany to czysta przyjemność, szybko ubywa gołego i przybywa pomalowanego.

Ale już malowanie poręczy, szczebli i listewek kratek to istna, misterna dłubanina. Każda to cztery powierzchnie, zachodzące, krzyżujące, wpuszczane, przybijane, przykręcane. Z jakim poświęceniem i determinacją pracował tu Dżej!

Gdy ja późnym popołudniem, niewiele robiąc, już opadam z sił, Dżej dopiero się rozkręca. Ale nie wiedzieliśmy, że malowanie o zmierzchu daje takie nieprzewidywalne efekty! Niestety, rano nie odleciały i teraz nie wiadomo, czy i czym je usunąć.

Za to wieczorem albo nawet nocą Wnuk nie ustaje i wtedy dobrze idzie mu składanie foteli przy ognisku, w blasku latarni.

Stół został złożony nazajutrz, już na tarasie, równie sprawnie. W końcu to On je rozmontował, chociaż już dawno temu.

No i uszczelnił podsuficie na tarasie a szczeliny i szpary tak były głębokie, że najpierw weszło jedno opakowanie pianki, potem dokupiłam jeszcze jedno większe a w końcu jeszcze dwa duże i to dopiero było dość. A ja się dziwiłam, skąd na tarasie tyle os i szerszeni. Tę pracę trzeba było wykonać dokładnie i w skupieniu, by wypełnić wszystkie dziury i dziurki.

Były też chwile wypoczynku, bo nie tylko pracą człowiek żyje.
Kocham Cie Dżeju !!!

Przed i po! Tak to było!! To tylko jedna ściana taka wypieszczona, zadbana, po liftingu. Pozostałe trzy, ponad czterdziestoletnie półwałki (łączone tekturą) siekane deszczem, smagane wiatrem, spiekane słońcem, trzymają się tylko dzięki farbie olejnej, dużej ilości farby.

Przed i po:

Zmieniły się lekko stare i otworzyły nowe widoki z okien chatty. 
Pokazały się grzyby, narazie tylko tam gdzie mokro czyli w rowach i dołach. Te nie moje, bom zajęta przy konserwacji chatty ale małego, nieśmiałego właściciela. I ta wypielęgnowana ręka też oczywiście nie moja, moja pomazana na żółto i zielono czyli tak jak moja chatta.

20 komentarzy:

  1. Robota widać wrzała.:))) Podobał mi się styl i pozy podczas malowania.:)))
    Piękne grzyby.
    Urokliwy wielce ten wiszący domek, czy to na świeczkę?
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozy były zaiste karkołomne, aż drżało moje serce ale za to tak dokładnie żaden fachman by mi nie pomalował.
      Ten wisior rzeczywiście na świeczkę, cudnie wygląda z obu stron.

      Usuń
  2. Taki Wnuk to skarb, gratuluje. Domek jeszcze piekniejszy, lubie polaczenie koloru zoltego z zielonym. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, prawdziwy skarb!
      Musiał być żółty bo takie są pozostałe ściany a mnie też do żółtego najbardziej podoba się zielony, brąz jest troszkę za bardzo oczywisty.

      Usuń
  3. Niesamowity wnuczek::) z całym poświęceniem::)))U mnie też praca nad rozbudową oczka::)Grzybki cudne!..Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie jestem bezstronna ale rzeczywiście jest niesamowity i kochany.
      Woda na działce to też jedno z moim marzeń ale narazie odpuszczam bo mam bliziutko zalew i potok. Grzybki dopiero się zaczynają.

      Usuń
  4. Bardzo poweselała chatta w tych nowych kolorach:-) mam za sobą sezon malowania przeróżnych desek z obydwu stron, co w rozwinięciu daje bardzo dużą powierzchnię, tak że wiem, ile pracy wykonał Dżej, a swoją drogą bardzo masz pracowitego wnuka, i pociechę z niego:-) a te muszki przyklejone ... to wydaje mi się, że trzeba poczekać do mocnego stwardnienia lakieru, potem przeszlifować papierem ściernym, coby zetrzeć tę wątpliwą ozdobę, i jeszcze raz machnąć pędzlem, niestety:-) grzybków tylko pozazdrościć, "prawdziwiny" jak się patrzy, a bez mieszkańców chociaż? pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poweselała rzeczywiście a te zielone okiennice zachwyciły mnie u Ciebie. Przy tych szczebelkach naprawdę się napracował, żaden fachowiec by mi ich nie pomalował tak dokładnie i starannie. Jesienią albo wiosną trzeba będzie pomalować je jeszcze raz. A muszki już zszorowałam szczotą, zostały małe plamki, mnóstwo plamek. To nie były moje grzybki Mario i dlatego nie wiem czy nie robaczywe, dla mnie narazie za gorąco i za sucho do lasu.

      Usuń
  5. Najważniejsze, że wnuk ma pomyślunek i jest robotny. taki powinien być facet, a nie tylko "jutro, jutro". Gratulacje i pozdrowienia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chwalący się powiadam Ci, praca wykonana jak się patrzy i w terminie, bo to rzeczywiście prawdziwy facet.
      Dziękuję Słodziaczku!

      Usuń
  6. Krystynko, przygotowania i roboty remontowe, jakbyś miała plany zimowania w chatcie. Czyżby Twoja romantyczna natura i zamiłowanie do chłodnych temperatur podsunęły Ci taki pomysł? miłej jesieni w nowym domku:) xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko, tak na zawsze to nie, ale chciałabym tam więcej bywać wczesną wiosną i całą jesienią, trochę jak Maryla i Andrzej. No i latem będzie teraz w izbie chłodniej a zimą cieplej. Kocham jesień i już się zaczyna, bo kwitną nawłocie.

      Usuń
  7. Krysiu ja naleweczki zawsze robię o mocy pół litra spirytusu na pół litra wody.Do nalewek dodaję miodu..Stwierdziłam ,że są smaczniejsze .Ale jeżeli wolisz cukier ,to też jest, jak najbardziej smaczna::)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy cukier czy miód to zależy od techniki nalewek. Gdy zasypuję owoce to cukrem a potem gorzałką a gdy zalewam owoce okowitą to potem dodaję miód. Maria nazywa je nastojankami i to dobrze oddaje czas który muszą postać, by być dla zdrowotności, smakowitości i radości!

      Usuń
  8. Obojętnie, czym posłodzimy ,to musi nabrać mocy::))))))Wypróbuj naleweczkę z imbiru..Kilka paluchów imbiru pokroić na cieniutkie plasterki+4 limonki wyciśnięte -sok...+ 2 cytryny wyciśnięte -sok...zalej spirytusem 45% do tego pół szklanki miodu ...Powiem Ci ,że jest niesamowita w smaku i zawsze dodaje mi zdrowia i siły::))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sprytna nalewka, ta z imbiru bo można ją robić przez cały rok. Teraz się skupiam na sezonowych, zimą spróbuję tej imbirowej, zdrowie i siły mi potrzebne.

      Usuń
  9. Hejjj! U Ciebie pełne kosze grzybów! Miło choćby popatrzeć :)
    Na mojej działce wyrósł jeden, ale za to duży i zdrowy, najprawdziwszy z prawdziwych...
    Chatka super, a Wnusio, dzielny bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko mały koszyczek i to nie mój. Ale powąchałam i pachną cudnie.
      Ja na mojej działce od kilku lat zaszczepiam grzybnię wysypując na leśnej grządce grzybowe obierki i robaczywki ale narazie zero, null.
      Wnusio super a chatka dzielna, trzyma się już prawie 50 lat.

      Usuń