motyle

poniedziałek, 31 lipca 2017

Nowa podłoga w sieni

Ostatnio moje motto to: mniej znaczy lepiej. W chatcie jeszcze czasem myślę o zrobieniu kuchni ale nie nachalnie. Dzięki temu, że wandal spalił mi kuchenkę, częściej, zawsze gdy chce mi się zjeść coś niezdrowego, pieczonego czy smażonego,  rozpalam ogniska przy wiacie winnej a gdy pada, ognisko na grillu na trasie. A gdy pojedzona siadam na tarasie, wrzucam na żar podsuszone zioła, żaden komar, żaden kleszcz się mnie nie ima. No i wędzone dłużej się trzyma! Zmywam w miskach, na wielkim zmywaku pod chmurką, przy północnej ścianie. Na co mi kuchnia?

Ad rem czyli do rzeczy. O dokończeniu sieni nawet nie myślałam, chociaż naprawdę nie była reprezentacyjna. Ot prowizorka, na płycie osb kartony, a na nich drewniane, szczeblowe podesty. Szafka na buty i na przydasie ogrodnicze i wieszak, każde od sasa do lasa, dopełniały funkcjonalnej całości. System się sprawdzał i byłam zadowolona. Zostało mi nawet dwa opakowania płytek łazienkowych, czekały aż mi się bardzo zbrudzą i znudzą podesty. A tu znienacka trafiła się okazja w postaci fachmana po sąsiedzku i się nie oparłam. I chociaż brakowało mi kilka płytek, chociaż objechałam całe miasto powiatowe i okolicę by znaleźć płytki w takim samym wymiarze i jakimś ludzkim kolorze - to się stało! Mam już ułożone banalne, nowe, jasne i czyste płytki z Cersanitu. Niecelowo ale nie wiem czy nieświadomie, nie zrobiłam zdjęć 'przed' ale mój gust do prowizorki jest niebanalny i chyba nie chciałabym się nim chwalić. A tak jest 'po'. Więc teraz jeszcze trzebaby nową szafkę na buty i na przydasie tak, by pasowały do wieszaka. Nie miała baba kłopotu, zrobiła nową podłogę.

Jarzyny i owoce tego roku niezbyt dorodne delikatnie powiedziawszy. Na przetwory nie będzie ale dla jednej osoby, prosto z krzaczka do buzi, wystarczy.

Za to lipcowe kwiaty piękne, choć przeważają żółte i różowawe, w ubiorze fatalna kompozycja ale w naturze wcale, wcale. Prawie wszystkie kwiaty u mnie niewymagające i bezpretensjonalne, takie wieloletnie, które nie wymagają pielęgnacji oprócz wycięcia wiosną i podwiązania latem.

Upał. Nic mi się nie chce. Ani jeść ani pić chociaż wolno a nawet trzeba. Ani robić ani chodzić chociaż nie wolno nawet wolno, ani siedzieć ani leżeć, chociaż wolno w cieniu.
To nie jest lato dla starych ludzi, z wysokim ciśnieniem i wieńcówką :-(

25 komentarzy:

  1. Krystynko droga, ren upał nikomu chyba nie słuzy. Jestem jak naćpana. Tylko bym spała i spała...
    Ale między jedną drzemką a drugą z przyjemnoscia obejrzałam Twoje płytki i kwiatki i kuchnię na świeżym powietrzu i niezwykłe pomidory w kształcie gruszek (ciekawostka jak sie nazywają i jak będą smakować?). Miło u Ciebie, jak zawsze.
    Pozdrawiam Cie z gorącego Pogórza i życzę Tobie oraz nam jakowegos ochłodzenia a przynajmniej chwilowego deszczyku!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też głównie poleguję, nie gotuję, na śniadanie litr mleka, na obiad ogórki małosolne i białe serki krowie i kozie, na kolację litr kefiru.
      Nie wiem jak się nazywają pomidorki ale jeśli są śliwkowe to te mogą być gruszkowe. Po prostu wiosną poprosiłam panią na stoisku z rozsadami, by mi dała po jednym z każdego gatunku i dostałam siedem krzaczków. Rozpoznaję malinowe, bycze serca, krakowiaki, koktajlowe, śliwkowe a reszta to niespodzianka, są też podobno żółte i czarne (tych czarnych jestem bardzo ciekawa).
      Nawet noce nie wychładzają, bezwietrznie i gorąco. A to przecież już sierpień a "od Hanki zimne wieczory i ranki". Pozdrawiam upalnie

      Usuń
    2. Eeeee, Ty mieścisz litr mleka i kefiru? Brr...nie znoszę mleka.

      Usuń
    3. De gustibus non disputandum est. Ja uwielbiam mleko i jego przetwory. Pozdrawiam i jestem ciekawa, jak sobie radzisz z upałem. I proszę, podpisz się , nie lubię anonimów.

      Usuń
  2. Truskawka w pomidorach? Na sałatkę?:)))
    Zmieniłaś treść? Przedizbie mi się podobało.:)))
    Masz rację, jak się popatrzy na zestawy kolorystyczne wśród roślin - to zachwycają, a jeśli się to przeniesie na ubranie - to w oczy boli.:) Tak jak na przykład pszeniec gajowy (https://pl.wikipedia.org/wiki/Pszeniec_gajowy)
    Jeszcze dorzucę jedno pytanie o te gruszkowate - jaki będą miały kolor?:)))
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Truskawka się uchowała, kosy ją ominęły i czekałam, żeby jeszcze ze dwie dojrzały, bo jedna to za mało na gryza.
      Mnie przedizbie też się podobało ale to choć ładne, nieprecyzyjne. Bo to i przedizbie i przedłazienne i przedgościnne i przedgospodarcze, tyle funkcji spełnia ta sień.
      O nie pszeniec raczej żółto, pomarańczowo fioletowy a mnie te kolory pasują do siebie, nawet w ubraniu.
      Jaki kolor? To się zobaczy, jeśli zdążę dojechać na skraj, bo w te upały ledwo się poruszam. Może żółte, może czarne a może banalnie czerwone.
      Pozdrawiam nadal gorąco.

      Usuń
    2. Przypomina mi się reakcja mojej Mamy kiedy, nastolatka będąc założyłam zieloną bluzkę do czerwonej spódnicy (lub odwrotnie, nie pamiętam): "Wyglądasz jak marchewka z nacią!"
      OOO! Właśnie te śliczne pomidorki, gruszkowate! Widziałam takie żółte. Koniecznie napisz, jakiego koloru i czy równie dobre dla podniebienia, co dla oka.
      Róże -cudowności! Mnie się jakoś zachciało róży, nie wiadomo po co i mnie zawiodła. I teraz nie wiem co z nią, bo tak wyciąć żywa roślinę i wywalić, to mi tak jakoś nie tak.

      Usuń
    3. Właśnie, marchewka z nacią wygląda kusząco a dziewczynka już nie?
      Te gruszkowate ładniej wyglądają niż smakują. Część kulista dojrzewa szybciej, na czerwono a końcówka nadal zielona. Gdy czekam aż dojrzeje cały, to część kulista już przejrzała.
      Mam cztery róże, jedna przymarzła tej wiosny, drugą przygniotło winogrono które w tym roku rozrosło się ale tylko w liście, a tylko te dwa cieszą oczy. Nie cackam się nimi jakoś specjalnie, na zimę przycinam i okrywam i to tyle.

      Usuń
  3. Maly ogrodek to tak bardziej przytulnie, no i mniej pracy, a i tak masz owoce, warzywa, ziola, piekne kwiaty, cudne roze, i nawet prawdziwa pszolke widze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację i ja też tak sobie mówię, ale póki sił wystarczy, co rok jednak zmniejszam trawnik a powiększam grządki. Ale to nadal niedużo jeśli się pamięta, że zaczynałam od zera 5 lat temu a powiększam co roku niewiele. Wszystkiego po trosze - to moja dewiza, gdy już sił coraz mniej.

      Usuń
  4. Krysiu ,Ty mas jeszcze z tym dobrze ,że możesz sobie w cieniu w przewiewnym ganeczku sobie przetrwać ten upał ,a co maja powiedzieć w blokach?Jak to dobrze ,że można cieszyć się widokiem lasu i tego co się zasiało.Piękne kwiaty i motyle.A podłoga jest fajna zawsze coś nowego w chacie ☺☺ łatwiej zmyć.U mnie pora deszczu przez tydzień::))Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danko, ganek jest w cieniu ale wiatru u nas jak na lekarstwo, bezruch, a jeśli już powieje to jak z piekarnika, gorącym powietrzem. Czasem już lepiej w blokach, bo tam wentylatory i klimatyzacja. W lesie troszkę chłodniej ale tam kleszcze, komary i meszki. Nie ma ucieczki, trzeba przeczekać, we wrześniu musi zelżeć. Mam też nadzieję, że podłoga z płytek się sprawdzi, zawsze mogę ją przykryć panelami. Pozdrawiam upalnie.

      Usuń
  5. U Ciebie jak zawsze- bardzo ciekawie!
    Taka kuchnia ekologiczna jest super! To przecież działka, miejsce, by być blisko natury!
    Warzywa i owoce apetyczne, a kwiaty piękne! Wszystko takie fotogeniczne!
    Korytarz też się udał. Sprawia miłe wrażenie przy wejściu. Jednym słowem, tak trzymaj, jest pięknie!
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuchnia ekologiczna, kompostownik na bio, ognisko do spalania papieru, kartonu i drewnianych odpadów. Zostaje tylko troszkę plastiku i żelaza. Własne owoce i warzywa smakują wyjątkowo, może to brak chemii a może pamięć własnej pracy.
      Zobaczymy, czy korytarz się sprawdzi, właściwie musi, bo nie ma innego wyjścia.
      Pozdrawiam gorąco bardzo.

      Usuń
  6. fachowiec z chwilowym wolnym czasem to taka rzadkość, że faktycznie grzech nie skorzystać ;) i efekt dobry i łatwiej na takiej podłodze czystość utrzymać. I porzeczki czerwonej gratuluję! u nas jest jeden krzaczek i już dawno zapomniał, co to owoce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza do drobnej, małej roboty.
      Narazie na nowej podłodze każdy brudek widoczny choć łatwiej go usunąć.
      Porzeczki obrodziły pierwszy rok bo młode.

      Usuń
  7. Piszesz, że nic Ci się nie chce, a ja Ciebie widzę niezwykle pracowitą. Oj, jest co robić w tym pięknym ogrodzie. Bardzo lubię słoneczniki szorstkie, wabią motyle i bąki, no i są takie słoneczne :-) U nas upał umiarkowany, z czego jestem bardzo rada. Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo nie chce mi się rozpocząć ale jak już zacznę to jakoś leci.
      Też lubię słoneczniki wszystkie i topinambur ale u mnie rosną wysokie i wymagają podwiązywania. Takiego upalnego sierpnia nie pamiętam jak żyję!

      Usuń
  8. Na Twoj blog trafilam przypadkiem, aczkolwiek nie wierze w przypadki. Czytalam i czytalam... Cudowna jest Twoja chatka i Twoj ogrod. Czekam z niecierpliwością na kolejny Twoj wpis i zdjęcia.
    Pozdrawiam sedrecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aleksandro, cieszę się, że trafiłaś i żeś zadowolona. Serdeczności ślę.

      Usuń
  9. Cudowny zakątek i dla takich miejsc warto żyć, warto śnić. Kwiaty piękne, a ja szczególnie uwielbiam groszki. Widzę, że upolowałaś czarownego motylka. To czerwończyk dukacik (On). A przy okazji ja muszę się pochwalić spotkaniem w mojej okolicy bardzo rzadkiego motyla żeglarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w zupełności, to rajski zakątek. Groszki wysiewam gdzie popadnie a te na fotkach są wieloletnie, niekłopotliwe ale niestety nie pachną. Czerwończyki dukaciki i pawie oczka u mnie goszczą często ale ja najbardziej lubię maleńkie modraszki.
      Byłam, widziałam i jestem zauroczona żeglarzem i Twoimi zdjęciami. Zaraz przesyłam link do Twojego bloga Przyjaciółce, będzie zachwycona.

      Usuń