motyle

wtorek, 22 września 2015

Przed i po robocie

Tak się jakoś ostatnio porobiło, że nafociłam więcej o odpoczywaniu niż o robocie, bo też po prawdzie tego pierwszego było więcej. Odpoczywałam przed robotą i w trakcie, przy stole śniadaniowym i w fotelisku na tarasie, w cieniu i w słońcu, na zewnątrz i we wnętrzu .....

 A po robocie to niekoniecznie wieczorem, czasem to było już wczesnym popołudniem. Zaczynałam z pasją, najpierw na siedząco pilnowałam i dokładałam. Potem już na leżąco wgapiałam się w ogień, dorzucając drewienko lub stary kalendarz. A potem słońce zachodziło, ognisko dogasało, a ja zaczytana odpływałam daleko ..... Dopiero gdy druk już zlewał się z tłem zbierałam posłanie, zabawki i wracałam do izby.

Ale nie tylko siedząc i leżąc odpoczywam, bo nieodmiennie relaksuje mnie focenie wszystkiego na mojej boskiej dzierżawie. Bo poza nią, ostatnio, śmigam na rowerku a to nie jest dobra perspektywa dla focenia.

Jutro znowu tam jadę, tym razem na grzyby. Ale czy będą? Tak czy siak biorę do lasu i koszyk i aparat. No i oczywiście najmilszą przyjaciółkę. A ponieważ rower jest jeden to będzie dużo spacerów z aparatem poza ogrodzenie. Taką mam nadzieję.

18 komentarzy:

  1. Podziwiam Cię. :) Ja do prac ogródkowych nie mam jakoś zapału. Tyle miałam niepowodzeń, że się zniechęciłam. Jedyne co, to doniczkowce mi się udają. Chociaż też nie zawsze, bo czasem tych z kwiaciarni nie da się uratować.
    Podoba mi się spokój, jaki płynie z Twoich tekstów. Ciekawe, czy mi kiedyś uda się osiągnąć taki spokój i równowagę...
    A zdjęcia to już oddzielny temat. Na poemat. :) Piękne są, kojące.
    Tak miło by było umościć się tam z książką...
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażko, ja do pięćdziesiątki uważałam grzebanie w ziemi za durne i bezsensowne zajęcie, dopiero tak jakoś na emeryturze odkryłam miłość do grzebania w ziemi i wyrabiania ciasta. Bo to podobne zmysłowe odczucia, które dają spokój i niezależność. Więc jeszcze masz dużo czasu. Na umoszczenie się cudnie z książką, na spokój i równowagę.
      Pozdrawiam jesienne.

      Usuń
  2. Chciałabym znaleźć kiedyś czas na po robocie. Na razie sama robota...Zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adelinko, Ciebie dotyczy to wszystko co napisałam do Grażki. Spokojnie, młode laseczki, na wszystko jest czas pod słońcem. Najpierw branie od rodziców, potem oddawanie dzieciom, a na końcu ... no cóż ... czasem spokój i ukojenie, czasem lęk i zamartwianie - taka to równowaga :-(

      Usuń
  3. Boska dzierzawa - super brzmi! Krystynko, i tak powinno byc , nic na sile. Fajnie, jak mozna zyc w zgodzie z samym soba i tym pozornym nic nierobieniem.
    Stworzylas sobie "Boski Domek", wkladajc w niego ogrom pracy wlasnych rak.

    Pozdrawiam i zycze udanej wyprawy na grzyby:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozorne nic nierobienie to super brzmi i takie jest prawdziwe Renatko. Sama wiesz, że nic samo się nie zrobi ale czasem ważne jest nie to o co prosimy ale to co dostajemy :-)
      Niestety, grzybów jeszcze nie było ale inne cuda były. Serdeczności dla bożych szaleńców :-)))

      Usuń
  4. Ciekawa jestem, czy znajddziesz grzyby i jakie. U nas pokazało sie troszke prawdziwków (tych białych) i kilka czerwonych kozaków. Wciąz za mało deszczu na wiecej. A grzybiarzy już sporo.
    Piekne zdjęcia Ciebie przy ognisku, no i te kubeczki na oknie z owocami - cudo! A co czytasz z takim zapałem?
    Dobrego dnia Krystynko kochana i udanego focenia oraz grzybobrania!;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzybów tyle, co na sosik dla dwóch, spragnionych jesiennych smaków Kobiet. Bo i grzybiarzy wokół sporo i do wysypu jeszcze ho, ho! Nadal za sucho mimo dwóch dni mżawki.
      Ognisko to moje ulubione uroczysko i nigdy nie wybrałabym miejsca, gdzie nie mogłabym go rozpalać kiedy mi się zachce.
      Na oknie maliny w szklaneczce po nutelli, poziomki w słoiczku po pesto a to błękitno - złote cudo to foremka na tea light, dar od Przyjaciółki. Czytam własnie "Anatomię duszy" Caroline Myss - sama nie wiem Oleńko, czy Ci polecić czy nie.

      Usuń
  5. A, to już widzę, żeś w formie. Stan przejsciowy minął i nie wróci az do następnej jesieni ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Cesiu ale obawiam się, że wróci dużo, dużo wcześniej. Na pewne sprawy nie mamy wpływu, oby na jak najmniej.

      Usuń
  6. tak sobie myślę, że znalazłaś dobrą proporcję między odpoczynkiem i pracą :-))). Ja juz mam podobnie, juz mi się nie chce pracowac do upadu w bruzdę :-) . Krysiu, byłam niedaleko Ciebie ! Nawet przejeżdżałam przez Boguchwałę ( wypatrywałam Cię uważnie, ale pewnie byłaś w swoim raju). Uściski i mnóstwa grzybów !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęśliwe my kobiety, które już nie musimy, do upadu w bruzdę, pracować dla siebie, dzieci, wnuków, teraz tyle ile cieszy.
      Aniu, dlaczego tego nie przewidziałaś, dlaczego nie dałaś znaku, wyszłabym choćby na szosę by Ci pomachać! A może to dlatego, że będzie jeszcze inna, lepsza okazja.
      Grzybów jeszcze u nas nie ma ale wszystko ma swój czas. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Niestety, nie mogłam tego przewidzieć, bo była to wycieczka z PTTK i takich szczegółów nam nie podali. Może rzeczywiście będzie kiedys lepsza okazja ? Przeciez jesteś Krystynką W Podróży ! A u nas tez jest ładnie ( tzn. u Grażyny i u mnie). Uściski !

      Usuń
    3. Jeśli z wycieczką i to z PTTK to jesteś usprawiedliwiona Aniu. Kiedyś dużo z nimi jeździłam. Teraz to głównie tam i z powrotem między B a BK. Ale kto wie ...
      Teraz przez kilka dni wszędzie ładnie !

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Taki akurat czas mi się trafił i zapragnęłam się nim podzielić. Ale to wcale nie znaczy, że to jest moja codzienność, bo życie singla swoje prawa, radości i smutki ma.
      A może tak jak w powiedzeniach ludowych:" Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma" i "Trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona"

      Usuń
  8. Jakżesz cieplutkie te zdjęcia, ze słońcem, w sam raz na zimną i deszczową niedzielę; a grzybki? spotkaliśmy dziś grzybiarza gdzieś na Pogórzu, w drodze powrotnej do domu, miał młodziutkie borowiki w wiaderku, ale pewnie nie będzie pamiętał naszego spotkania, bo coś lekko nie mógł wzroku "zogniskować"; a w drodze do Radawy więcej samochodów przy lesie niż grzybów, pewnie coś się ma na rzeczy; udanych zbiorów życzę, darz grzyb! jak mawiał mój teść; pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie gdzieś są grzybki bo się pokazują na targu ale narazie nie w Brzózie, tam suche i piaszczyste lasy. Ale doczekamy i my. Darz grzyb bardzo mi się podoba, więc wzajemnie Mario. Serdeczności!

      Usuń