motyle

czwartek, 25 sierpnia 2016

Mury i miasteczka Toskanii cz 3

Zachwyceni wczoraj zwiedzanym miasteczkiem Montepulciano, zaplanowaliśmy dziś dzień intensywny. W planie opactwo San Galgano , olbrzymia gotycka budowla która zamiast dachu ma niebo i San Gimignano zwane miastem wież.

OPACTWO I KLASZTOR SAN GALGANO 
Wyjeżdżamy raniutko bo w planie sporo kilometrów na zachód i na północ. Po wyjściu z autka idzie się do niego ze dwa kilometry a ponieważ widać je z daleka, robi wrażenie dostojne i monumentalne. Wraz ze zbliżaniem, to wrażenie jeszcze się powiększa.

Ale dopiero po wejściu do wewnątrz, poraża i rzuca na kolana swoją wielkością i dostojeństwem, choć już dawno zdesakralizowana. No i ten krzyż nieba zamiast dachu, tego nie było widać z daleka.
Zakon cystersów zaczął wznosić swą siedzibę w 1218 roku, w stylu gotyckim, bardzo rzadkim w Toskanii. Opactwo i klasztor były ważnymi ośrodkami religijnymi, klasztor bogacił się na handlu wełną ale w 1330 roku nastała klęska głodu, niedługo potem epidemia dżumy. W dodatku opactwo było grabione i plądrowane i tak w końcu XV wieku zakonnicy byli zmuszeni przenieść się do Sieny. Reszty dokonał dzwon który spadła na dach w czasie burzy i czas. Okazały obiekt popadł w ruinę, która do dziś budzi zachwyt i skłania do refleksji. Po budowli, między kolumnami hula wiatr - historii i szkoda, że tak mało turystów tu się zapuszcza.

Wychodzimy oczarowani i zdumieni i przysiadamy by uporządkować wrażenia. Z daleka, z każdej strony widać ciekawą budowlę na wzgórzu, więc tam idziemy szlakiem wzdłuż winnic.

KAPLICA  MONTESIEPI
I okazuje się, że to jest wcześniejsza budowla i historycznie przyczyna i powód powstania tego monumentalnego opactwa i klasztoru. Bo zbudowano ją na miejsce dawnej pustelni św Galagano, w kilka lat po jego wczesnej śmierci czyli w 1185 roku, w stylu romańskim.  Główną atrakcją jest miecz, wbity po rękojeść w skałę przez świętego, za sprawą cudu, bo do dziś uczeni nie odkryli sposobu w jaki XII wieczny miecz można tak wbić w skałę. I tu, w maleńkim sklepiku kupiłam figurkę św. Antoniego, co mu obiecałam w Wenecji kilka dni temu. I znowu żal, że tak mało ludzi tu trafia.

Czas na sjestę, wybieramy klimatyczne miejsce u stóp wzgórza. Są tu i konie i sklepik i trochę ciekawych, pomysłowych inspiracji robiących klimat. I cieszymy się, że wybierając San Galgano dostaliśmy w bonusie jeszcze kaplicę Montesiepi i ten zakątek. Wracając, na pożegnanie, fotki kaplicy i opactwa z oddali.

Żegnamy San Galgano i udajemy się na północ, do San Gimignano
SAN GIMIGNANO 
Wieże i uliczki, place i kościoły, twierdze i tarasy, bramy i studnie, winiarnie i lodziarnie, sklepy i kawiarnie, bary i restauracje, muzea i galerie, parki i wieże ..... i ciągle pod górę i z góry. Kilka cudnych godzin zgodnie z planem miasta i na skróty. A lody ! - jedne z najlepszych we Włoszech.
I znowu trudno z kilku setek zdjęć wybrać te kilkanaście, by oddać klimat tego kilkugodzinnego zwiedzania i spacerowania. Tu ludzi zdecydowanie więcej ale bez problemu da się upolować fotkę bez ludzi (jak się chce i lubi).

Dzień jeszcze młody, siły i chęci są, więc w drodze powrotnej jeszcze jedno miasteczko.
MONTERIGGIONI - miasteczko które opisał Dante w "Piekle" , w którym jest jeden duży plac Piazza Roma, jeden kościół i jedna ulica Via Maggio a wszystko otoczone XIII wiecznymi wieżami. Takie San Gimignano w pigułce. Niespieszny spacer do zmierzchu, w pięknym, ciepłym świetle. I ludzi niedużo.

Słabo u mnie w tym roku z wekowaniem, narazie tylko 10 słoiczków słońca złapanego w szkle. I zagadka bez nagrody, z czego ten dżemik?

12 komentarzy:

  1. Jak to z czego? ze słońca:-) ma kolor, jak mój pierwszy miodek mniszkowy:-)
    Niesamowity ten niebiański krzyż w opactwie, i winnice po drodze z pięknie przyciętymi winoroślami, /bo ja mam zawsze kłopot, jak prowadzić roślinę/, i te stare mury miast i miasteczek, architektoniczne drobiazgi, kompozycje za kratą jak obraz ... bardzo jestem ciekawa, czy odnalazłaś Toskanię taką, jak sobie wyobraziłaś po tych wszystkich lekturach, blogach, przewodnikach? pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje zasłoiczkowane słońce ma smak słodko kwaśny. Zrobiłam sporo zdjęć winorośli prowadzonej różnie, choć przeważa ta szpalerowa, mocno cięta. A jaki u mnie szpaler, jedna altanowa, liściasta i dwie kiściowe. Właśnie Mario, i w ogóle cudeńka i w szczególe. I całość i detale. A Toskania? Nie rozczarowała mnie, chociaż ta moja wiosenna, troszkę inna niż ta jesienna, ze słonecznikami i kiściami winogron. I mam zapas oliwy i wina, wystarczy do zimy. Każdy opisuje troszkę subiektywnie ale każdy prawdziwie.

      Usuń
  2. Toskania piękna, pachnąca, romantyczna, historyczna.:) Zaintrygował mnie ten miecz w skale. Myślałam, że to tylko z królem Arturem takie historie.:)))
    Czyżby mirabelki?:) Prześlicznie to wygląda.:)
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toskania rzeczywiście niezwykła, magiczna i klimatyczna. A miecz w skale san Galgano wbił w skałę a król Artur wyciągnął ale to nie ten sam miecz tylko legenda odwrócona. No i ten miecz rzeczywiście jest w skale więc może to nie legenda ale ...
      Brawo Grażko, całe wiaderko mirabelek zasłoikowane. Już jeden zjedzony.

      Usuń
  3. Jak tu pięknie, słonecznie. Dużo wrażeń.
    Towarzyszył Ci Anioł? Słowo daję, że widzę skrzydła :)
    Grunt to zapasy na zimę, hmm...jakby dynia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo wrażeń, to chyba ostatnia taka intensywna podróż.
      Oj tak, mój osobisty ukochany Anioł był naszym przewodnikiem.
      Oj nie, to mirabelki.

      Usuń
  4. Pieknie zwiedzaliscie Toskanie, podobaja mi sie takie stare mury, miasta, niesamowite jest byc w takich miejscach, ktore tyle lat trwaja, tak bogata historia. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Europa ma dużo takich miast, miejsc, szkoda, że tak krótko tam byliśmy, chciałoby się chociaż miesiąc. I dobrze, że tyle ich ocalało mimo wojen i kataklizmów.

      Usuń
  5. Nigdy nie byłam w Toskanii..urocze miejsca zobaczyłaś..piękna architektura.A dżemik wygląda mi z moreli lub brzoskwinek::)))Pozdrawiam cieplutko...danka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz jeszcze czas na podróże, może Ci się Danko trafi i Toskania.
      Dżemik jest z mirabelek, to takie maleńkie, żółte, aromatyczne śliweczki.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Bo przecudne obiekty budzące zachwyt.

      Usuń