sobota, 15 lutego 2020

Lutne i ujutne

Walentynki to nie moje święto, chociaż wolę zakochanie od miłości. I mam sporo serduszek w mieszkaniu, bo one są dla mnie bardziej symbolem radości niż miłości czy zakochania. 
Czasem zamieszczam teksty niemoje ale dla mnie, rezonujące z moim wnętrzem. A właściwie to z czym? 
Wszystkie teksty mądre, nie napuszone i  nie przeintelektualizowane. Do śpiewu, tańca i różańca. 
 
Ale są też teksty nie pochodzące od świętych,
To słowa pieśni, bo trudno nazywać je piosenkami. Można znaleźć coś dobrego, właściwego i odpowiedniego na każdy stan duszy, na każdą porę roku i życia. Kiedyś to były teksty! Kiedyś to były głosy!! Kiedyś to były wykonania 😍!!! Piszę jak stara baba która nawija, "za moich czasów ...." ale cóż poradzę na to, że lubię kiedy piosenka ma sens, treść i jakąś opowieść. Na lutne, bezśnieżne, wietrzne i meteopatyczne dni na przykład takie. Co w pogodzie to i w człowieku.
Ale nie tylko jest buro, szaro i ponuro. Dni coraz dłuższe, wiosna tuż, tuż.

Z samopoczuciem coraz lepiej, pewnie będzie łagodna liryczna diagnoza kliniczna .....
A za dwa dni jadę do Wrocka, na zimowe ferie wnuka. Porozpieszczać i nacieszyć się, żeby wystarczyło do wiosny.
Ratuj się ( właściwie to miało być raduj się) Maro!~
Jednak nie udało się narazie pojechać w lutym do chatty.

piątek, 7 lutego 2020

Im gorzej tym lepiej


Im gorzej na polu czy na dworze, tym lepiej w domu, mieszkaniu, chatcie ....

Z tą aurą już nie nadążam ale cieszę się gdy słońce bo wtedy wychodzę na zewnątrz i miło na spacerze. I cieszę się gdy deszcz i wiatr bo wtedy tak miło we wnętrzu. I zawsze coś radosnego do zrobienie, albo do nicnierobienia. Ale i niestety więcej czasu do rozmyślań, dumań, obmyślań, rozważań a to już niedobrze.

I podobnie działa to w człowieku, gdy gorzej u ludzi to jakby troszkę lepiej u mnie. Nie świadczy to dobrze o mnie ale tak to czuję. Jak mam wpływ na troski bliźnich to pomagam a jak nie mam to mi lżej, że u mnie jeszcze nie tak źle.

Od pewnego czasu, tak od siedemdziesiątki, zrobiłam się egzaltowana, miętka i płaksiwa, płaczę nawet na filmach animowanych Disneya. Dzisiaj na "Krainie lodu" i tej piosence: "Mam tę Moc". Może dlatego, że u mnie Mocy coraz to mniej, z każdym rokiem, miesiącem, tygodniem nieomal.

Czas tak szybko pędzi a mocy ubywa jeszcze szybciej więc może płaczę nad sobą. Że na animowanych płaczę to może i nie takie dziwne bo oni, ci twórcy, wiedzą jak manipulować takimi emocjami. Ale ja płaczę na kryminałkach, szkoda mi do łez tych ludzi uwikłanych w ekstremalne sytuacje, tych pokrzywdzonych dzieci. Ale o dziwo, wcale nie płaczę na melodramatach, choć specjaliści od wyciskania łez trudzą się nad patetyczno sentymentalnymi efektami. Mnie te filmy śmieszą, takie egzaltowane, przesłodzone, pretensjonalnego i romansowe. No chyba że te:
- Casablanca
- Przeminęło z wiatrem
- Co się zdarzyło w Madison County
- Miasto Aniołów
- Uwierz w ducha
 i kilka innych, gdzie nie ma na końcu ckliwego, banalnego i przewidywalnego  happy endu tylko porządne rozstanie z odrobiną nadziei i mnóstwem wspomnień.

W mieszkaniu właśnie zdjęłam bożenarodzeniowe detale, wróciły zimowe rozgrzewajki. Winko zlane do butelek, gorąca herbatka, ciepłe mleczko, kawka i świeczki wokół.

Ale mnóstwo kurzołapek zostało. Są całoroczni opiekunowie od dobrej energii, katoliccy i pogańscy i one, w przeciwieństwie do sługów Bożych wcale się nie kłócą, nie tępią, nie nawracają. Pełne współistnienie czyli ... tu brak mi słowa, chyba na e.
I z tym brakiem mam kłopot bo coraz częściej mi się to zdarza, że trudno mi dokończyć precyzyjnie zdanie. I mam coraz więcej bezrozumnych lęków. I mam coraz więcej trudności w ogarnięciu spraw codziennych, terminowych. A w dodatku opiekując się chorym na Alzheimera, panicznie boję się dla siebie takiego stanu. Ale już coś zadziałałam, byłam u neurologa, dostałam lek i skierowanie na TK. Diagnoza pewnie dopiero w maju, bo terminy odległe ale już nie czekam bezczynnie. I niech pomagają mi wszelkie bóstwa, ten Jedyny i jego posłańcy ze wszystkich stron świata, ze wszystkich wierzeń. Bóg jest jeden ale postaci ma wiele, mnóstwo, dla każdego to co mu w duszy gra.

 I tu mi się przypomniał cudny "Dokument o ludzkim braterstwie dla pokoju światowego i współistnienia"
Jest nadzieja!

A co w chatcie?
O tym, mam nadzieję, za tydzień.