motyle

sobota, 22 kwietnia 2017

Na zachodzie zmiany, zmiany ...

 ... zmiany, zmiany. Duże i poważne. Czy na lepsze czy nie bardzo, to się z czasem okaże. A ja mantruję: "Z tej sytuacji wyniknie tylko coś dobrego, ku pożytkowi i wspólnemu dobru wszystkich, których to dotyczy". Żegnam się z domem pełnym światła, na skraju starodrzewu. Nie będę ściemniać, że się nie martwię - bo się martwię. Nie będę okłamywać, że się nie troskam i już zaakceptowałam zmianę - bo troskam i jeszcze wadzę się z Losem. Ale mimo tego wspieram i proszę o szczęście dla nich wszystkich. Bo szczęśliwe dzieci - to szczęśliwi rodzice! I wzajemnie

 Święta Wielkanocne dobre, hojne, miłe i czułe. Jest za Kogo i za co dziękować i być wdzięcznym.

Pierwszy raz widzę smardze i to tak na wprost wejścia do domu. Tylko zbierać i jeść, co też uczyniłam i zrobiłam makaron tagliatelle z sosem ze smardzów i śmietanki. Zjadłam prawie sama i nic mi się nie stało więc to były na pewno smardze. Smak ciekawy i intensywny choć wcale nie grzybowy, zapach dla mnie niewyczuwalny, twardość i chrupkość mimo duszenia w śmietance zadziwiająca.

Podobno, nic w życiu nie jest tak pewne, jak zmiany właśnie. Trzeba je zaakceptować i uwierzyć w ich głębszy, nierozpoznawalny dla nas, boski sens, bo opieranie się im przynosi żal, ból i strach. Ale co innego wiedzieć a co innego robić. Więc mam nadzieję, że Oni, zgodnie z przeznaczeniem i wolną wolą, idą dobrą Drogą.
Gdy jest pożegnanie, jest i powitanie, bo Natura nie znosi próżni. Więc żegnając się z Domem przy Gajowej, witam się z posiadłością przy Komandorskiej. Gdy jedne drzwi się zamykają, otwierają się drugie. Coś się kończy, coś się zaczyna. To urokliwe poddasze, pełne okien dachowych z widokiem na Niebo. Na razie remont czyli rozpierducha i demolka ale to siedlisko pełne różnych możliwości i duży potencjał ma w sobie. Powoli i niechętnie odsłania swe tajemnice. Tylko dla wytrwałych. Tylko dla zuchwałych. Tylko dla cierpliwych. Dla mojej Córeńki właśnie

Niech mają szczęście! Niech będą zadowoleni!! Niech bywają szczęśliwi jak najczęściej !!!

18 komentarzy:

  1. Przeprowadzka? Niech się Twoim bliskim dobrze wiedzie.:)
    Smardze! Nigdy nie widziałam tych grzybów w naturze. To rzadkość. Ty to masz farta.:)
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Grażko, życzę im jak najlepiej.
      Mam farta, w kapciach wychodzę przed dom i zbieram grzyby na obiad, szkoda, że Dziecka nie lubią grzybów, sama zjadam.

      Usuń
  2. Życzę młodym szczęścia i zdrówka na nowym miejscu::)Piękne miejsce sobie wybrali.Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Danko, miejsce piękne ale trudne, mam nadzieję że będzie tam dużo szczęscia.

      Usuń
  3. Z wielką miłością i czułością piszesz o dzieciach, jest to bardzo miłe i wzruszające.
    Niech im się szczęści:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Renatko, mam dobre i kochane dzieci, moje radości i troski - jak to z miłością!
      Darz im Boże.

      Usuń
  4. Zmiany maja swoj urok, to poczatek nowej zyciowej przygody. Powodzenia dla wszystkich zycze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają urok ale też niepokój, człowiek często woli stare, znane - przynajmniej taki stary człowiek jak ja. Oni, mam nadzieję, przyjmują to lżej.
      Dziękuję za życzenia Teresko

      Usuń
  5. Przeprowadzki są czasem konieczne, choć my ludzie tak bardzo przyzwyczajamy sie do miejsc. Najwazniejsze by dzieci były blisko Ciebie, Krystynko.
    Ściskam Cię serdecznie!:-)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Olu ale takie stare drzewo jak ja, boi się zmian, zwłaszcza tak drastycznych jak przeprowadzka bo to zadanie logistycznie nie do pojęcia dla mnie. Odległość będzie prawie taka sama ale na szczęście wszyscy w Polsce.
      Uściski dla Was, tam na górze.

      Usuń
  6. To notka jak dla mnie! Pouczenia, refleksje, jakbyś myślała o mojej sytuacji! Będę się wyprowadzała do innego miasta, wprawdzie za rok i trochę, ale już myślę o tym intensywnie i nie mogę się zniechęcić.
    Tyle ciekawych rzeczy u Ciebie! Smardze, znam tylko nazwę, odważna z Ciebie kobieta! Bałabym się jeść.
    Piękne, przepiękne Twoje pisanki!
    Rodzinka super, jak podjęli taką decyzję, to na pewno rozważnie. Dom pod lasem pełen uroku, ale poddasze to wezwanie dla odważnych!!!
    Serdecznie pozdrawiam i cieszę się, że mogę u Ciebie bywać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeprowadzka to zawsze wyzwanie ale najważniejsze To, czy z wyboru czy z konieczności.
      Uświadomiłaś mi, że rzeczywiście, jestem odważna, często próbuje nowych, niepewnych rzeczy z przekonaniem, że mam szczęście (ale na wszelki wypadek zostawiam kawałeczek kontrowersyjnej potrawy na talerzyku obok łóżka, by pogotowie miało łatwiej)
      Malowanie pisanek to rodzinna tradycja, w tym roku był temat czarno biało.
      Może rozważnie ale czy romantycznie?
      Bywaj, drzwi na wciąż otwarte!

      Usuń
  7. Szkoda! tyle włożonej pracy, wysiłku, i finansowego też, ale życie różne plecie scenariusze, i trzeba wybrać ten najbezpieczniejszy; coś niedobrego wyłazi mi między wierszami, ale młodość pozwoli przetrwać trudy, ważne jest Twoje wsparcie; ja to jestem jak ten kamień ogromny, nie do ruszenia, nie lubię zmian żadnych, nawet mebli nie przestawiam:-) czyli można powiedzieć, powodzenia na nowej drodze, niech się wiedzie Twoim bliskim; och! tylko jak patrzę na to pobojowisko remontowe, już mi cierpnie skóra na karku, ale remont kiedyś się skończy; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda ale nie pracy i wysiłku bo była radość tworzenia. Dobrze czytasz Mario między wierszami, bo nie przeprowadzka mnie troska tylko jej powody.
      U nas się mówi: są ptoki, krzoki i pnioki. Ty jesteś pniokiem, ja bardziej krzokiem, dzieci ptokami a wnuki - któż to wie. Mnie remont zawsze przerażał ale młodzi lepiej to znoszą, tyle tam różnych możliwości.

      Usuń
  8. Wyczuwam smutek... rozumiem zatroskanie. Bądź dobrej myśli. Mówi się,że zmiany zawsze są na dobre. Mobilizują, wnoszą świeżość i często wymuszają kolejne...
    Nie wiem jak smakują smardze, nie miałam odwagi, ale obserwuję, bo kilka sztuk czai się w moim zasięgu. Dopiero wystawiły kapturki do połowy. Nie wiem, przy obecnej pogodzie, czy uda mi się je zobaczyć w pełnej okazałości(?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wyczuwasz ale jestem dobrej myśli. Będzie to co musi być i musi być dobrze.
      Ja je jadłam pierwszy raz w życiu i jestem przyjemnie zaskoczona smakiem ale wiem, że są bardzo rzadkie i nie wiem kiedy mi się trafi drugi raz. Jeśli masz okazję koniecznie skorzystaj

      Usuń
  9. Droga Krystynko! Wydaje mi się, że potrafię zrozumieć Twój lęk przed zmianami. To takie naturalne, że nawet, jak coś nam doskwiera w obecnej sytuacji, w bucie mamy jakiś uwierający kamyczek, to znamy go. I znamy ten ucisk. Nowa sytuacja jest czymś jeszcze nieznanym, nieoswojonym. Może i lepszym, bo bez ucisku, ale...Dużo łatwiej nam funkcjonować w starej przestrzeni, chodzić znanymi ścieżkami...Pomyśl o tym, że czeka właśnie Cię kolejna życiowa przygoda. Zdobywasz nowy ląd.Poznawanie nowego nie jest nudne. Nowe doświadczenia uczą, rozwijają horyzonty. Może Opatrzność zamykając jedne drzwi uchyla nam inne, na nowe i ciekawe życie. Mi takie myślenie przed rokiem pomogło. I jestem wdzięczna, że mogłam zacząć coś nowego. Zobaczysz; będzie ok. Trzymam kciuki! Slę serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze rozumiesz mnie Bożenko, może z tym kamyczkiem było niezbyt dobrze ale to była oswojona niewygoda.
      Wiem, wiem, nowe lądy, nowe doświadczenia, ahoj przygodo, ciekawe życie .... Ale ja mam już 70 lat i bardziej mi chyba zaczyna zależeć na spokoju, choćby nieświętym, choćby pod gruszą na dowolnie wybranym boku.
      To też wiem, że gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz ..... będzie ok czyli to co musi być. Dziękuje za kciuki i za serdeczności, przesyłam wzajemnie.

      Usuń